Chodzi tutaj nie tyle o brak obecności pracodawcy na niej, ile o brak jakiegokolwiek jego stanowiska w stosunku do żądania powoda (pracownika) zgłoszonego w pozwie. Może to być skutkiem różnych okoliczności (czasem niezawinionych).
Przykładowo pracodawca po doręczeniu mu pozwu nie ustosunkuje się do żądań pracownika. Stanie się tak także wtedy, gdy po dwukrotnym awizowaniu nie odbierze przesyłki z pismem podwładnego. Wtedy sąd na rozprawie może wydać wyrok, który w przepisach nazywany jest „zaocznym".
Przyjmuje się wówczas za prawdziwe twierdzenie powoda o okolicznościach faktycznych przytoczonych w pozwie lub w pismach procesowych doręczonych pozwanemu przed rozprawą. Nie stanie się tak, gdy te fakty budzą uzasadnione wątpliwości albo pracownik przytoczył je w celu obejścia prawa (art. 339 § 1 kodeksu postępowania cywilnego).
Wyrok zaoczny z urzędu doręcza się pozwanemu z pouczeniem o tym, co należy zrobić, gdy się z nim nie zgadza. W takiej sytuacji do sądu, który go wydał, należy wnieść sprzeciw od zaocznego orzeczenia. Na jego wniesienie jest tydzień od dnia doręczenia pozwanemu takiego wyroku. W tym sprzeciwie pozwany powinien przytoczyć zarzuty co do żądania pozwu oraz fakty i dowody na ich uzasadnienie (art. 344 § 2 k.p.c.).
Ponieważ wyrokowi zaocznemu z urzędu nadaje się rygor natychmiastowej wykonalności (a więc może być skierowany np. do komornika bez czekania na jego uprawomocnienie), warto rozważyć jednocześnie złożenie wniosku o jego zawieszenie. Należy to jednak uzasadnić tym, że np. to orzeczenie sąd wydał z naruszeniem przepisów o dopuszczalności jego wydania. Można też uprawdopodobnić, że pozwany nie stawił się w sądzie w sposób niezawiniony, a powołane w sprzeciwie okoliczności wywołują wątpliwości co do zasadności wyroku zaocznego.