„Pracodawca, który jest (…) przedsiębiorcą, powinien organizować swoją działalność gospodarczą, biorąc pod uwagę nieuchronność chorób, urlopów i innych usprawiedliwionych nieobecności swych pracowników (…)” – tak uznał Sąd Najwyższy w wyroku z 6 listopada 2001 (I PKN 449/00).
Wprawdzie tę tezę postawił w związku z oceną w konkretnym przypadku zasadności wypowiedzenia umowy o pracę na czas nieokreślony, to jednak może ona też stanowić dobry początek dyskusji o tym, z jaką absencją powinien liczyć się pracodawca. Na jakie nieobecności ma być przygotowany szef w zakresie ciążącego na nim ryzyka osobowego i ekonomicznego związanego z zatrudnieniem?
Konkurencja wymusza cięcia
Konkretna odpowiedź na to pytanie ma duże znaczenie praktyczne. Przede wszystkim dla tych, którzy działają w silnym otoczeniu konkurencyjnym i w związku z tym „pilnują” poziomu kosztów (w tym m.in. zatrudnienia) umożliwiających im rynkową rywalizację.
Dla każdego przedsiębiorcy „liczenie się z nieuchronnością usprawiedliwionych nieobecności w pracy” musi sprowadzać się do konkretu i wskazywać, ilu pracowników ma zatrudnić. Aby wyjaśnić ten problem, warto go zilustrować.
Przykład