Zarówno ona, jak i szef nie byli zadowoleni z tej współpracy, nosząc się z zamiarem jej zakończenia. Kiedy pani Krystyna znalazła bardziej odpowiadające jej miejsce pracy i zwróciła się do przełożonego o wyrażenie zgody na rozwiązanie umowy za porozumieniem stron, ten bardzo się ucieszył.
Wiedział bowiem, że podwładna nie zaakceptuje wymówienia i zainicjuje proces. On wolał uniknąć konieczności podjęcia tej decyzji i powstania sporu, który byłby jej konsekwencją. Dlatego jeszcze tego samego dnia przystał na jej propozycję, rozstając się w zgodzie.
Termin nie jest konieczny
O taką dwustronną czynność prawną jest jednak niezwykle trudno. Strony umowy zwykle zgadzają się bowiem co do rozpoczęcia współpracy, ale często różnią się co do jej dalszego trwania. Wówczas nie ma innego wyjścia jak skorzystanie z jednostronnej czynności prawnej, jaką jest rozwiązanie kontraktu z zachowaniem okresu wymówienia lub w trybie natychmiastowym.
O ile bowiem jeden z kontrahentów może złożyć drugiemu propozycję porozumienia, o tyle jej przyjęcie jest jego suwerenną decyzją i nie można go do tego zmusić, nawet gdyby było to dla niego ewidentnie korzystniejsze (por. wyrok SN z 14 września 1998, I PKN 315/98).
Na tym tle powstaje pytanie, czy strony angażu muszą uzgodnić tylko sposób jego zakończenia, czy również wskazać termin zerwania więzi prawnej? Jak zauważył Sąd Najwyższy w wyroku z 11 stycznia 2001 (I PKN 844/00), nieokreślenie – choćby dorozumiane – w porozumieniu stron o rozwiązaniu stosunku pracy terminu jego ustania powoduje (podobnie jak przy zawarciu umowy o pracę – art. 26 k.p.) rozwiązanie tego stosunku w dniu zawarcia porozumienia. Powyższe stosuje się zarówno wtedy, gdy powstała w związku z tym luka będzie zamierzona, jak również wtedy, gdy wynikła ze zwykłego przeoczenia, a na podstawie towarzyszących rozstaniu okoliczności nie można jej wypełnić.
Przykład 2