Zdaniem NSZZ „Solidarność" do uprawnień reprezentatywnych organizacji związkowych na poziomie zakładu pracy powinno należeć m.in.: negocjowanie układów zbiorowych pracy, uzgadnianie regulaminu wynagradzania, uzgadnianie regulaminu pracy czy negocjowanie porozumień dotyczących zwolnień grupowych.
– Trudno jednak w sposób administracyjny odebrać mniejszym związkom prawo reprezentowania pracujących, którzy im zaufali. Jest duże ryzyko, że konwencje międzynarodowe i nasza konstytucja zostałyby naruszone, gdyby małe organizacje pozbawić np. możliwości prowadzenia sporu – uważa Andrzej Radzikowski, wiceprzewodniczący OPZZ.
Inaczej sądzi Monika Gładoch, ekspert Pracodawców RP. Jej zdaniem różnicowanie uprawnień w zależności od liczebności związku jest możliwe.
– Nie widzę niebezpieczeństwa naruszenia prawa w tym, że spór zbiorowy będą mogły prowadzić tylko reprezentatywne związki. Obecny system sprzyja anarchii. Na zachodzie Europy są znane takie rozwiązania i nikt nie mówi o naruszaniu wolności związkowych. Można określić odrębny tryb wchodzenia w spór – mówi Monika Gładoch.
Zdaniem NSZZ „Solidarność", aby spory zbiorowe były prowadzone w sposób odpowiedzialny, mogłyby brać w nich udział tylko organizacje reprezentatywne, a niereprezentatywne tylko po przeprowadzeniu referendum wśród załogi.