Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka – przysłowie dobrze oddaje sytuację, w jakiej znalazło się Ministerstwo Finansów. Dążąc do ograniczenia prawa przedsiębiorców do odliczenia VAT przy zakupie samochodów na firmę, wprowadziło przepisy niezgodne z prawem UE. I jako takie nie mogą być stosowane. Zdaniem ekspertów oznacza to powrót do pełnego odliczenia VAT od samochodów z homologacją ciężarową, czyli aut z kratką oraz aut spełniających kryteria tzw. wzoru Lisaka przy leasingu i wynajmie.
Decyzja sobie, a przepisy sobie
Rada UE w decyzji z 27 września 2010 r. (DzUrz UE L 256/24) wyraziła zgodę na wprowadzenie przez Polskę przepisów, które będą odstępstwem od dyrektywy 2006/112/WE i sprowadzą się do ograniczenia prawa do odliczenia VAT od samochodów wykorzystywanych w działalności gospodarczej. Mogliśmy więc albo wprowadzić pełne odliczenie VAT przy zakupie, leasingu lub wynajmie takich aut przy jednoczesnym opodatkowaniu wykorzystania tych samochodów do celów prywatnych, albo ograniczyć odliczenie i nie opodatkowywać prywatnego użytku.
Te zalecenia Rady realizowała nowela ustawy o podatku od towarów i usług oraz ustawy o transporcie drogowym (DzU z 2010 r. nr 247, poz. 1652). Dopiero po ich wejściu w życie, czyli już po 1 stycznia 2011 r., okazało się, iż w przepisie przejściowym ograniczającym prawo do odliczenia VAT i wyłączającym (do 31 grudnia 2012 r.) opodatkowanie prywatnego użytku samochodów służbowych zapomniano o podatnikach, którzy mogli odliczyć 50 proc. podatku. Ministerstwo postanowiło to naprawić przy okazji nowelizacji ustawy o rachunkowości (DzU z 2011 r. nr 102, poz. 585), ale z nowego brzmienia przepisu wypadły leasing i wynajem.
– Skoro Polska dostała konkretne wytyczne w postaci decyzji Rady, to trzeba je było ściśle wypełnić. A ponieważ wprowadzone przez nas przepisy odbiegają od rozwiązań, na stosowanie których wyraziła zgodę Rada UE, to ograniczenie jest nieskuteczne – uważa Paweł Bębenek, doradca podatkowy z kancelarii Ożóg i Wspólnicy. I dodaje: – Myślę, że gdyby przepisy te trafiły do Trybunału Sprawiedliwości UE, to mogłoby się okazać, że je zakwestionuje.
Znów przed Trybunał
Eksperci nie mają wątpliwości, że przepisy kwalifikują się do Trybunału w Luksemburgu.