Takie wnioski płyną z wyroku Krajowej Izby Odwoławczej (sygn. KIO 732/11), która badała przetarg na zakwaterowanie cudzoziemców ubiegających się o status uchodźcy.
Organizujący go Urząd do Spraw Cudzoziemców wskazał konkretne miejscowości, w których muszą znajdować się ośrodki chcące ubiegać się o to zamówienie.
Taki sposób opisu przedmiotu zamówienia uniemożliwił start w przetargu niektórym ośrodkom, które dotychczas wykonywały podobne zadania dla UdSC. Właściciel jednego z nich przekonywał, że nie tylko zagrozi to konkurencji, ale i doprowadzi do zawyżania cen. Tym bardziej że jako lokalizacje ośrodków wskazano nie tylko duże miasta, takie jak Lublin czy Białystok, ale i stosunkowo mały Łuków.
– To miasto liczy ok. 31 – 32 tys. mieszkańców. Jest w nim jeden ośrodek startujący w przetargach – napisał w odwołaniu, przekonując, że wymagania dotyczące lokalizacji przesądzają z góry, kto wygra przetarg.
Zamawiający tłumaczył, że coraz mniej osób ubiega się o status uchodźcy w Polsce, dlatego część ośrodków straci zlecenia. Dokonując selekcji, brał zaś pod uwagę m.in. koszty transportu oraz przygotowanie lokalnych służb mundurowych czy urzędów do obsługi cudzoziemców.