Pracodawcy coraz więcej płacą za wypadki, do których doszło w firmie.
– Jest to następstwo wzrostu kosztów pracy i organizacji produkcji, wynagrodzeń, napraw, zakupów, zniszczonych i uszkodzonych maszyn oraz przestojów – mówi Tadeusz Jan Zając, główny inspektor pracy. Międzynarodowa Organizacja Pracy szacuje, że wypadki przy pracy i choroby zawodowe zabierają średnio w każdym kraju rocznie ok. 4 proc. PKB.
Jeszcze w 2007 r. Centralny Instytut Pracy szacował przeciętną cenę takiego wypadku na 31 tys. zł. Wypadek powodujący absencję powyżej miesiąca miał kosztować ponad 29 tys. zł. W ocenie CIP aż za 79 proc. tej sumy płaci społeczeństwo, za 12,5 proc. poszkodowany z rodziną, a za 8,5 proc. przedsiębiorstwo.
Wolą nie liczyć
– Większość przedsiębiorstw nie prowadzi analiz ekonomicznych bezpieczeństwa i higieny pracy. Pracodawcy widzą najczęściej wyłącznie pieniądze, które trzeba wydać na zapewnienie pracownikom ochrony odpowiadającej wymaganiom zawartym w przepisach. Nie zauważają, że nieodpowiedni stan BHP w firmie znacząco podnosi cenę funkcjonowania całego przedsiębiorstwa. Ich analizy sprowadzają się do podliczenia wydarzeń wypadkowych – mówi Krzysztof Krasuski, specjalista ds. BHP.
Skala skutków finansowych poważnych wypadków jest trudna do wyobrażenia. Na przykład katastrofa budowlana w marcu 2008 r. na budowie centrum handlowego ALFA w Białymstoku, podczas której jedna osoba poniosła śmierć, a druga doznała obrażeń ciała, kosztowała prawie 2 mln zł. Na tę kwotę złożyły się straty inwestora – ok. 1 mln zł, generalnego wykonawcy – 750 tys. zł, koszty wypadku śmiertelnego 225 tys. zł, straty podwykonawców i koszty wypadku lekkiego. Średni koszt wypadku śmiertelnego w 2009 r. według obliczeń Okręgowej Inspekcji Pracy w Białymstoku wyniósł 109,4 tys. zł. Najdroższy wypadek ciężki na terenie OIP w Białymstoku pochłonął ok. 1,4 mln zł.