[b]Rz: Czy związki siedzą w kieszeni pracodawców[/b]
Monika Gładoch: Tak wynika z przepisów. Oczywiście warunki działania nie są jednakowe. Pracodawca może nie pobierać wynagrodzenia za lokal związkowy, może zastosować zniżkę. Wszystko zależy od umowy. Najczęściej jednak związków nie stać na lokal i pracodawca go finansuje. Ale zasadniczym kosztem dla firmy są zwolnienia od pracy, oddelegowania do pełnienia funkcji związkowych. Nie neguję potrzeby pomocy dla zakładowych organizacji, bo prawo dialogu wynika z konstytucji i ważne jest, by partner do rozmowy istniał. Tylko w związku z tym rodzi się pytanie, czy takie rozwiązanie nie pozbawia organizacji suwerenności, tzn. nie uzależnia jej od pracodawcy.
[b]Wydaje się jednak, że większość organizacji nie chodzi na pasku pracodawcy i jest z nim w konflikcie.[/b]
Tego do końca nie wiemy. Tu chodzi o zasady, znam wypadki, że pracodawca w zależności od tego, kto kieruje spółką, różnie wynagradza kadrę związkową. Jeżeli pracodawca raz winduje płace, a raz obniża, to coś jest nie tak. Już na tym poziomie więc można mówić o uzależnianiu.
[b]To co można zaproponować?[/b]