Podobnie, jak ma to miejsce w przypadku kontraktów na odległość (zawieranych np. przez Internet), konsumentowi przysługuje dziesięciodniowy termin na odstąpienie od umowy zawartej poza lokalem przedsiębiorstwa. Stanowi o tym art. 2 wspomnianej ustawy. Wystarczy złożyć stosowne oświadczenie (na przykład wysłać je pocztą).
W takim wypadku umowa jest uważana za niezawartą, a konsument jest zwolniony z wszelkich zobowiązań. To co strony świadczyły, ulega zwrotowi w stanie niezmienionym, chyba że zmiana była konieczna w granicach zwykłego zarządu. W praktyce oznacza, że klient ma prawo rozpakować kupiony towar i sprawdzić, czy działa. Jeżeli się rozmyśli – odstąpić od umowy.
Warto podkreślić, że konsument nie musi się tłumaczyć ze swojej decyzji i podawać powodów oddania towaru. W szczególności produkt może być pełnowartościowy. Innymi słowy, w tym wypadku prawo do odstąpienia od umowy nie ma nic wspólnego z reklamacją. Niedopuszczalne jest przy tym zastrzeżenie ze strony dostawcy towaru bądź usługi, że konsumentowi wolno odstąpić od umowy dopiero po zapłaceniu określonej sumy (tak zwanego odstępnego).
[srodtytul]W ciągu dziesięciu dni[/srodtytul]
Zwrot powinien nastąpić niezwłocznie, nie później niż w terminie 14 dni. Koszt odesłania towaru ponosi konsument. Jeżeli dokonał wcześniej jakichkolwiek przedpłat, należą się od nich odsetki ustawowe, liczone od daty dokonania takiej przedpłaty.
Dziesięciodniowy termin, w którym konsument ma prawo odstąpić od umowy, liczy się od dnia jej zawarcia. Jeżeli jednak przedsiębiorca zaniechał obowiązku poinformowania konsumenta o prawie do odstąpienia, to termin ten wydłuża się do momentu uzyskania przez konsumenta takiej informacji. Nie może on jednak zrezygnować później niż po upływie trzech miesięcy od wykonania umowy.