W grę może wchodzić zarówno odpowiedzialność karna, odszkodowawcza, jak i sankcje w postaci rozwiązania stosunku pracy z organizatorami lub nawet zwykłymi uczestnikami strajku. Będzie tak szczególnie, gdy wskutek nielegalnego strajku firma poniesie szkodę.
Przypomnijmy, że zgodnie z art. 26 ust. 3 [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr?id=71035]ustawy z 23 maja 1991 r. (DzU nr 55, poz. 236 ze zm). o rozwiązywaniu sporów zbiorowych[/link] za szkody wyrządzone strajkiem lub inną akcją protestacyjną zorganizowaną wbrew przepisom ustawy odpowiedzialność ponosi organizator strajku na zasadach określonych w kodeksie cywilnym (art. 415 i nast. k.c. dotyczące odpowiedzialności z tytułu czynu niedozwolonego).
Przesłanką odpowiedzialności jest zorganizowanie strajku z pominięciem czynności przygotowawczych. A to dlatego, że z art. 26 ust. 3 ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych wynika, że odpowiedzialność dotyczy szkód na skutek przeprowadzenia strajku, a nie szkód spowodowanych przygotowaniami do jego zorganizowania.
Warunkiem odpowiedzialności jest obok bezprawności działania, czyli zorganizowania nielegalnego strajku, wina organizatorów. Oni z reguły bardzo dobrze znają przepisy „związkowe”, a co za tym idzie, na pewno mają świadomość tego, że strajk został zorganizowany niezgodnie z prawem. Skoro tak, to ponoszą odpowiedzialność w pełnej wysokości wyrządzonej szkody.
To jednak nie wszyscy, którzy mogą ponieść konsekwencje nielegalnego protestowania. [b]Eksperci nie widzą przeszkód ku temu, aby uznać, że odpowiedzialność za szkodę poniesioną wskutek nielegalnego strajku powinni ponosić też jego uczestnicy.[/b] Chociaż ustawa o rozwiązywaniu sporów zbiorowych milczy na ten temat, należy uznać, że strajkujący również powinni odpowiadać na podstawie art. 415 k.c. (odpowiedzialność z tytułu czynu niedozwolonego).