Pozwolenie wodnoprawne jest decyzją administracyjną. Zgodnie z art. 122 [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=3AF147B0BF41570849ABD865C374B809?id=180140]prawa wodnego (tekst jedn. DzU z 2005 r. nr 239, poz. 2019 ze zm.[/link]) wymagane jest ono przede wszystkim na tzw. szczególne korzystanie z wód i wykonanie urządzeń wodnych, a także niektóre inne działania mogące mieć wpływ na stan wód (patrz ramka).
Jeżeli kilka zakładów zamierza korzystać z jednego urządzenia (np. ujęcia czy kolektora), to mogą wystąpić wspólnie o pozwolenie. Wskazać jednak muszą zakład główny. Będzie on utrzymywał to urządzenie.
[srodtytul]Do kogo się zwrócić[/srodtytul]
Pozwoleń takich udzielają zazwyczaj właściwi ze względu na miejsce korzystania starostowie (lub prezydenci miast działających na prawach powiatu). Niekiedy są to marszałkowie województw (tak jest np. przy wydobywaniu piasku, żwiru czy kamienia z wody lub obiektów, które wymagają oceny oddziaływania na środowisko), a także dyrektorzy regionalnych zarządów gospodarki wodnej – gdy chodzi o tereny zamknięte, np. wojskowe czy kolejowe.
[b]Pozwolenie udzielane jest zakładowi. – Pojęcie „zakład” jest jednak inaczej określone w prawie wodnym niż w prawie ochrony środowiska[/b] – mówi Joanna Wilczyńska z opolskiej firmy Atmoterm SA zajmującej się ochroną środowiska. – [b]Prawo wodne uznaje za zakład podmiot korzystający z wód, a nie instalację wraz z terenem, jak to jest w prawie ochrony środowiska. Jednak o wydanie decyzji trzeba się zwrócić do tego urzędu, na którego terenie ma być obiekt.[/b]