Taka jest odpowiedź rządu na zgłaszany w czasie negocjacji pakietu antykryzysowego postulat uznania porozumień zawieranych przez związki za źródło prawa pracy.
Propozycja rządowa nie spełnia oczekiwań „Solidarności”.
– To, co zaproponował rząd, potwierdza jedynie właściwość sądów pracy w sprawach dotyczących roszczeń wynikających z porozumienia zawartego w procesie prywatyzacyjnym. Intencją strony związkowej było generalne rozstrzygnięcie wątpliwości, jaki jest charakter prawny porozumień inwestora ze związkami zawodowymi, np. ustanawiających gwarancję zatrudnienia – mówi Marcin Zieleniecki, ekspert Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”.
OPZZ nie zajął jednoznacznego stanowiska. Trwa właśnie analiza projektu. Na pewno korzystne dla pracowników jest jednoznaczne wskazanie, że to sądy pracy będą rozpatrywać roszczenia pracowników wynikające z porozumień zawieranych na podstawie odrębnych przepisów związanych z ochroną interesów pracowników.
– Sądy pracy są tańsze. Większość roszczeń nie wymaga uiszczenia wpisu, terminy rozpraw są szybsze. Mam wątpliwości, czy propozycja zmian obejmie większość porozumień zawieranych przez związki. Może trzeba będzie dodać odrębny słowniczek z wyjaśnieniem, o jakie porozumienia chodzi – mówi Andrzej Radzikowski, wiceprzewodniczący OPZZ.