Proces rekrutacji to nierzadko specyficzny konkurs piękności. Kandydat na pracownika przedstawia się nam w jak najlepszym świetle. Dyplomy, szkolenia, kursy – wszystko to wpływa na jego atrakcyjność. Liczy się też charakter.
Zależnie od stanowiska potrzebujemy raz osoby dynamicznej i samodzielnej, np. gdy szukamy przedstawiciela handlowego czy kierownika działu sprzedaży. Innym razem osoba ma być po prostu sumienna i punktualna. Tak będzie, gdy np. chodzi o posadę recepcjonisty. Znaczenie ma oczywiście także doświadczenie zawodowe. Nie trzeba też nikogo specjalnie przekonywać, że i pracodawca przedstawia często swoją ofertę jak najlepiej i najciekawiej. Jednak, jak pokazuje doświadczenie, konfrontacja z rzeczywistością może być niekorzystna. Pracownik może się okazać zupełnie inną osobą, niż miał być. Powody mogą być różne. Jakie? Choćby brak umiejętności, o których zapewniał. Może się także okazać, że wykształcenie, które podał w życiorysie, jest inne niż to, które faktycznie posiada. Czasem w trakcie zatrudnienia podwładny nie osiąga zakładanych wyników. Zdarza się też, że traci uprawnienia do wykonywania zawodu. Niejednokrotnie firma obiecała więcej, niż jest w stanie lub chce dać.
Gdy pracownik nie otrzymuje takich warunków i gratyfikacji, których się spodziewał, a do tego np. nie pomagają rozmowy z szefem, to może po prostu (lub aż) odejść z firmy. Nawet gdy jego umowa rozwiązuje się za wypowiedzeniem i nie ma szans na jego skrócenie, to takiego oświadczenia woli nigdy nie będzie musiał uzasadniać. Szef nie pozwie go do sądu za brak przyczyny wypowiedzenia umowy o pracę.
Co, jeśli to szef postanawia się pożegnać z pracownikiem? Formalności może być znacznie więcej. Jak ich uniknąć? A jak się rozstać z pracownikiem w zgodzie z literą prawa?
[srodtytul]Już na rozmowie wstępnej[/srodtytul]