Aby pracownicy mogli legalnie rozpocząć strajk, muszą najpierw wejść w spór zbiorowy. Przepisy nie określają, ile może on trwać. Dla pracodawców oznacza to permanentną groźbę wybuchu protestu.
– Tak zwane wieczne czy uśpione spory są zmorą głównie państwowych przedsiębiorstw i spółek. Pod byle pretekstem można wdrożyć procedurę ustawy o sporach i potem szantażować firmę strajkiem czy referendum strajkowym. Nikt nie sprawdza, co się dzieje ze sporem, ile trwa i z jakiego powodu – mówi Witold Polkowski, ekspert Konfederacji Pracodawców Polskich.
– To ostatnio częsta praktyka. Groźba strajku, który może w każdej chwili wybuchnąć, jest skuteczna w firmach, które nie mogą sobie pozwolić na przerwy – mówi Marcin Wojewódka, radca prawny.
[srodtytul]PIP tylko rejestruje[/srodtytul]
Inspekcja pracy zgodnie z ustawą ma tylko obowiązek zarejestrować zgłoszenie pracodawcy o wszczęciu sporu zbiorowego. Nie sprawdza, co jest jego przedmiotem i czy zgłoszony dawno spór jeszcze trwa.