Pojawiły się podejrzenia, że firmy zawarły porozumienie – nie było jednak materialnego dowodu, np. podpisanej umowy. Potwierdzenie uzyskano na podstawie dowodów pośrednich i po zbadaniu struktury rynku. Sytuacja wyglądała tak: kilku producentów umówiło się, że pewnego dnia jeden ogłosi, iż podnosi ceny, po dwóch tygodniach to samo zrobi następny, po kolejnych dwóch – następny itd. Analizując rynek, organ antymonopolowy uznał, że takie skoordynowane podwyżki nie mogły być efektem niczego innego, jak tylko porozumienia. Gdyby bowiem jeden wiodący producent podniósł ceny, a za nim inni, mniejsi, wówczas byłoby to naturalne podążanie za liderem. Ale tu nie było lidera, wszyscy byli mniej więcej równi – podwyżki musiały więc być wynikiem zmowy.[/ramka]
[srodtytul]Czasem wystarczą poszlaki[/srodtytul]
Porozumienie może być zawarte: w formie umowy pisemnej, decyzji związku przedsiębiorców (gdy np. krajowa izba zawodowa w uchwale zaleca członkom stosowanie określonych stawek), w wyniku uzgodnionej praktyki.
Takie działanie można wychwycić, tylko obserwując rynek oraz zdobywając dowody spotkania przedsiębiorców w tym samym czasie i miejscu. Połączenie skutku antykonkurencyjnego na rynku z zawarciem porozumienia jest trudne – często opiera się na poszlakach lub dowodach pośrednich, jak np. rachunki z hotelu świadczące o spotkaniach.
Uwaga! Nie zawsze szkodzące konkurencji działania przedsiębiorców mieszczą się w przepisach ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów przewidującej interwencję prezesa UOKiK. Zawsze jednak, gdy przedsiębiorca uważa, że konkurent w inny sposób narusza konkurencję i tym samym jego interesy, można dochodzić swoich praw przed sądem cywilnym na podstawie [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=BE91EBDCF9716F7709C74C721776457F?id=170546]ustawy z 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (DzU z 2003 nr 153, poz. 1503 ze zm.)[/link].