Na całym chyba świecie kryzys najlepiej widać tam, gdzie powstają nowe bloki i biurowce. Rozgrzebane budowy stają, praca zamiera. Jak wygląda wówczas z prawnego punktu widzenia sytuacja prawna stron kontraktu, z których jedna zobowiązała się budować, a druga płacić?
W Polsce podstawą do takiego działania są znajdujące się w kodeksie cywilnym przepisy poświęcone umowie o roboty budowlane. Polega ona na tym, że wykonawca zobowiązuje się do oddania przewidzianego w umowie obiektu, wykonanego zgodnie z projektem i z zasadami wiedzy technicznej, a inwestor zobowiązuje się do dokonania wymaganych przez właściwe przepisy czynności związanych z przygotowaniem robót, w szczególności do przekazania terenu budowy i dostarczenia projektu, oraz do odebrania obiektu i zapłaty umówionego wynagrodzenia (art. 647 k.c.).
Do skutków opóźnienia się przez wykonawcę z rozpoczęciem robót lub wykończeniem obiektu albo wykonywania przez wykonawcę robót w sposób wadliwy lub sprzeczny z umową, do rękojmi za wady wykonanego obiektu, jak również do uprawnienia inwestora do odstąpienia od umowy przed ukończeniem obiektu stosuje się odpowiednio przepisy o umowie o dzieło (art. 656 k.c.).
Innymi słowy, w razie poważnego opóźnienia zamawiający może odstąpić od umowy jeszcze przed upływem terminu zakończenia budowy. Nie ma natomiast w kodeksie cywilnym mowy o stosowaniu do wynagrodzenia z kontraktu budowlanego przepisów o dziele. Oznacza to, że w razie wzrostu cen, ujawnienia się konieczności wykonania dodatkowych prac itp. okoliczności zmiany wysokości wynagrodzenia wolno domagać się jedynie przed sądem. W grę wchodzą tylko zasady ogólne, czyli opisana już wcześniej nadzwyczajna zmiana stosunków.
[srodtytul]Kiedy wolno się rozstać[/srodtytul]
A co, gdy nie uda się wynegocjować zmian, a ustawa nie daje podstaw do zaprowadzenia jednostronnych modyfikacji umowy? W ostateczności pozostaje rozstanie. Jednak też nie ma w tym zakresie pełnej dowolności.
Z umowy można wyplątać się dopiero wtedy, gdy znajduje to podstawę w samym kontrakcie albo jest dopuszczone przez ustawę. Przepisy wprowadzają kilka możliwości. W grę wchodzi wypowiedzenie umowy albo odstąpienie od niej. Nie zdołamy wymienić tu wszystkich sytuacji, w których ustawodawca taki rozwój wypadków przewidział. Poprzestaniemy na przykładach.
Przede wszystkim firmie wolno wypowiedzieć każde zobowiązanie bezterminowe o charakterze ciągłym (art. 365[sup]1[/sup] k.c.). Może to być np. najem czy dzierżawa. To jednak nie wszystkie przepisy dotyczące tych umów. Obie można wypowiedzieć i w kilku innych sytuacjach.
I tak jeżeli najemca dopuszcza się zwłoki z zapłatą czynszu co najmniej za dwa pełne okresy płatności, wynajmujący może najem wypowiedzieć bez zachowania terminów wypowiedzenia (art. 672 k.c.). Tam jednak, gdzie chodzi o lokal, wynajmujący powinien dać najemcy jeszcze jedną szansę. Musi go mianowicie pisemnie uprzedzić, udzielając dodatkowego terminu miesięcznego do zapłaty zaległego czynszu (art. 687 k.c.).
Pewne dodatkowe możliwości pojawiają się też przy dzierżawie. Niewykluczone, że dzierżawca – szukając dodatkowych dochodów – poddzierżawił rzecz, której sam w tym charakterze używa. Ustawa nie pozwala mu na takie działania bez zgody wydzierżawiającego. Ten ostatni może w takiej sytuacji wypowiedzieć umowę bez zachowania terminów wypowiedzenia (art. 698 k.c.).
Prawo wypowiedzenia dotyczy też większości umów spółek. Ze spółki cywilnej np. – o ile została zawarta na czas nieoznaczony – wolno wystąpić każdemu ze wspólników. Wystarczy, że wypowie swój udział na trzy miesiące naprzód na koniec roku obrachunkowego (art. 869 k.c.).