„Panie Jacku, jedzie pan w podróż służbową”. Słysząc takie polecenie, pracownik zakłada, że może spędzić w podróży więcej czasu niż normalnie, siedząc za biurkiem. Musi przecież dojechać do określonego miejsca, niejednokrotnie gdzieś przenocować.
Oczywiście w związku z delegacją przysługuje mu zwrot kosztów i o tym dość jasno mówią przepisy. Gorzej jest z wyjaśnieniem, jak umiejscowić czas delegacji w czasie pracy. A to może być ważne nie tylko dla pracowników. Dużo bardziej dla zatrudniających ich pracodawców.
[srodtytul]Praca w terenie…[/srodtytul]
Delegacja to nic innego jak wykonywanie przez pracownika poleconego zadania poza miejscowością, w której znajduje się siedziba pracodawcy lub stałe miejsce pracy. Przy delegacjach zagranicznych polecenie realizowane jest poza granicami Polski.
Podróż służbowa musi się odbyć w terminie i miejscu zgodnym z tym, jakie podane jest w poleceniu wyjazdu. Aby delegację udało się rozliczyć, trzeba ją odpowiednio udokumentować. Dokumentem takim – jak podkreślił Wojewódzki Sąd Administracyjny we Wrocławiu – jest najczęściej polecenie wyjazdu służbowego (wyrok z 26 stycznia 2007 r., I SA/Wr 1332/06). Ustna delegacja nie potwierdza zatem poniesienia wydatków.