Minimalne świadczenie z ZUS pobiera ponad 600 tys. osób. Problem dotyczy jednak wszystkich emerytów i rencistów niezależnie od wysokości ich świadczenia. W wyniku egzekucji bowiem może ono zostać obniżone do wysokości połowy minimalnego świadczenia. To dużo poniżej wyliczanego przez Instytut Pracy i Polityki Społecznej minimum socjalnego.
Na początku roku instytut wyliczył, że w wypadku pracowników minimum to wynosi 820 zł miesięcznie, a w wypadku emerytów jest odrobinę wyższe – 822 zł.
– Zwraca się do nas wiele osób, którym w wyniku potrącenia zadłużenia z ich świadczeń zostaje na życie od 200 do 300 zł miesięcznie – mówi Barbara Błońska z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich. – Naszym zdaniem przepisy o egzekucji należności ze świadczeń emerytalno-rentowych zagrażają ich egzystencji. Takie kwoty nie wystarczają bowiem nawet na żywność, nie mówiąc o opłatach czy lekarstwach.
Ze skarg napływających do RPO wynika, że do obniżenia świadczeń dochodzi wówczas, gdy np. ZUS obliczy za wysoką emeryturę. Kiedy zorientuje się, że popełnił błąd, potrąca nadpłacone świadczenie. Jeśli więc ZUS pomyli się nawet o 10 zł miesięcznie, to kwota, jaką może ściągnąć z emerytury z ostatnich trzech lat, wynosi prawie 4 tys. zł.
Dla osoby pobierającej najniższe świadczenie egzekucja nadpłaty oznacza więc życie poniżej poziomu egzystencji przez najbliższy rok, choć nie ponosi ona żadnej winy.