Dotyczy to upraw rolnych, chowu lub hodowli zwierząt, ogrodnictwa, warzywnictwa, leśnictwa i rybactwa śródlądowego. Za korzystanie ze środowiska płacą jednak tylko ci, którzy prowadzą działalność wymagającą pozwolenia.
Często rolnicy zapominają o tym. Kłopoty mają m.in. hodowcy drobiu. Wielu z nich po prostu nie wie, że muszą płacić za środowisko. Rolnicy mają też pretensje, że nie są informowani o konieczności wnoszenia opłat. W interpelacji poselskiej złożonej przez posła Franciszka Stefaniuka wnioskowali o zmiany w przepisach, które upoważniły urzędy (np. gminy) do informowania rolników o potrzebie wnoszenia tych opłat.
Janusz Zalewski, podsekretarz stanu w resorcie środowiska, odpowiedział, że obowiązkiem obywateli jest znajomość prawa, a zgodnie z art. 284 ustawy – Prawo ochrony środowiska podmiot korzystający ze środowiska ustala we własnym zakresie wysokość należnej opłaty i wnosi ją na rachunek właściwego urzędu marszałkowskiego. Nie ma natomiast przepisu nakazującego urzędom informowanie o tym obowiązku.
Samo obliczenie opłat za gazy i pyły wprowadzane do powietrza z chowu i hodowli drobiu nie jest bardzo skomplikowane. Od kilku lat są bowiem stawki ryczałtowe dla tego rodzaju działalności. W tabeli K obwieszczenia ministra środowiska z 20 września 2007 r. (MP nr 68, poz. 754) są podane stawki dla hodowli kur, brojlerów kurzych, kurcząt, indyków, perlic, gęsi i kaczek. Konkretne kwoty zależą też od rodzaju i systemu hodowli i zastosowanych przy tym urządzeń technicznych. Opłaty za korzystanie ze środowiska dla tego rodzaju działalności są bardzo wysokie.
Rolnik ma pozwolenie na prowadzenie dużej fermy liczącej 45 tys. kur (tak duża ferma wymaga uzyskania pozwolenia zintegrowanego, a więc musi uiszczać opłatę za korzystanie ze środowiska). Hodowlę prowadził przez całe półrocze: 40 tys. kur niosek prowadzi w systemie bezklatkowym ściółkowym; liczące 5 tys. ptaków stado reprodukcyjnych kur nieśnych także w systemie bezklatkowym ściółkowym.