Zła wiadomość dla przedsiębiorców. Krajowa Izba Odwoławcza utrzymuje wcześniejsze orzecznictwo dotyczące wnoszenia kopii odwołania. Podobnie jak wcześniej arbitrzy i sądy również członkowie KIO uważają, że kopia musi dotrzeć w terminie do zamawiającego. Nie wystarczy więc, tak jak jest to z samym odwołaniem, nadać ją na czas na poczcie.
Tak wynika z ostatnich dwóch postanowień wydanych przez KIO. W sprawie rozstrzyganej 7 stycznia skład orzekający odwołał się m.in. do [b]wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie z 30 stycznia 2007 r. (V Ca 117/07)[/b]. I podobnie jak on doszedł do wniosku, że art. 184 ust. 2 prawa zamówień publicznych nakazuje dostarczenie w terminie kopii odwołania do zamawiającego.
– Składający odwołanie może jego kopię nadać do zamawiającego pocztą, jednak aby uznać za spełniony warunek określony w przepisie, do wiadomości adresata musi ona dotrzeć w czasie przewidzianym w ustawie, czyli pięć dni od dnia doręczenia rozstrzygnięcia protestu lub upływu terminu na rozstrzygnięcie protestu – uzasadniła [b]postanowienie przewodnicząca składu orzekającego Anna Packo (KIO/UZP 31/07)[/b].
Do takich samych wniosków doszedł inny skład orzekający w postanowieniu z 9 stycznia. – Przesłanką skuteczności wniesionego do prezesa UZP odwołania jest jego złożenie w terminie z jednoczesnym przekazaniem kopii do zamawiającego. Złożenie odwołania w placówce pocztowej jest równoznaczne z jego wniesieniem, ale odnosi skutek prawny wyłącznie wobec prezesa UZP, o czym expressis verbis stanowi art. 184 ust. 2 pzp zdanie drugie. Nie odnosi natomiast takiego skutku wobec zamawiającego – uzasadnił [b]postanowienie Emil Kuriata (KIO/UZP 44/07)[/b].
W praktyce odwołujący mają więc mniej, niżby się wydawało, czasu na złożenie odwołania. Muszą bowiem zadbać o to, aby trafiło ono do rąk zamawiającego w ciągu pięciu dni od rozstrzygnięcia protestu (bądź upływu terminu na rozstrzygnięcie). Jest to uciążliwe zwłaszcza dla firm, które mają siedziby daleko od organizatora przetargu. W najgorszej sytuacji są zaś wykonawcy zagraniczni.