W „Prawie co Dnia” opisaliśmy przepis, który uniemożliwia przyjmowanie przez przedsiębiorców przedpłat za artykuły sprzedawane w wirtualnych sklepach („Płatność za zakupy w sieci tylko po otrzymaniu towaru”, „Rz” z 31 października – 1 listopada). Jego literalna wykładnia prowadziłaby do zakazania przelewów i płatności kartami w handlu elektronicznym. W praktyce mało kto przestrzega tego zakazu. Nasi czytelnicy są podzieleni w opiniach na ten temat.
Doświadczenie życiowe uczy, że w wypadku przedpłaty konsument ma utrudnione dochodzenie roszczeń. Pomijając już oszustwa, które też się zdarzają, jest rzeczą naturalną, że o klienta najbardziej się dba do momentu zapłaty, a najmniej jest pożądany, gdy przychodzi z reklamacją. Podam własny przykład – reklamację okna, za które miałem zapłacić po montażu, rozpatrzono w miarę sprawnie, a z kolei biuro podróży, któremu zapłaciłem z góry, już drugi miesiąc udaje, że nie otrzymało reklamacji.
Andrzej Osak
Podejrzewam, że art. 11 ust. 1 ustawy o ochronie niektórych praw konsumentów oraz o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny został napisany nie z myślą o handlu internetowym, ale o umowach zawieranych poza sklepem (np. przez przedstawicieli handlowych). Skoro jednak przepis budzi takie wątpliwości, powinien zostać zmieniony. Żyjemy w XXI wieku i nie wyobrażam sobie, żeby za zakupy nie można było płacić kartą lub przelewem, tylko gotówką listonoszowi do ręki.
Alicja Bonder