Stosunek pracy nawiązuje się w dniu wskazanym w umowie o pracę jako dzień rozpoczęcia pracy, a jeśli nie został określony, to w terminie zawarcia umowy. Często daty rozpoczęcia obowiązków i zawarcia kontraktu się pokrywają, ale nie zawsze. Gdy nie są tożsame, wówczas w okresie między nimi pracownik nie wykonuje pracy, a pracodawca nie wypłaca wynagrodzenia.
Czas ten jest nieograniczony i zależy od woli stron. Zdecydują się one na to ze względu na trwający okres wypowiedzenia, konieczność uzupełnienia kwalifikacji, przebywanie na zwolnieniu lekarskim czy zaplanowany wyjazd wypoczynkowy.
Dla powstania stosunku pracy nie jest konieczne, by we wskazanym w umowie dniu rozpoczęcia pracy pracownik faktycznie tę pracę podjął. Skoro angaż jest dwustronny, a stosunek pracy stosunkiem zobowiązaniowym, następuje to automatycznie z nadejściem określonego dnia.
Od tego momentu pracodawca może więc wyciągać wobec pracownika wszelkie konsekwencje związane z jego obowiązkami pracowniczymi. Co jednak, gdy pracodawca już przed dniem rozpoczęcia pracy będzie chciał rozwiązać umowę o pracę za wypowiedzeniem?
Załóżmy, że z powodu braku deklarowanych kwalifikacji, utraty posiadanych kwalifikacji, nagannego zachowania czy problemów finansowych. Czy jest to w ogóle dopuszczalne, jeśli nie doszło jeszcze do nawiązania stosunku pracy? A jeżeli jest, to jaki zastosować okres wypowiedzenia, skoro pracownik wcale nie pracował?