Dotychczas pierwszym etapem podważania decyzji przetargowej był protest, który wnosiło się do zamawiającego. Ten mógł go uwzględnić lub nie. W drugim przypadku przedsiębiorcy przysługiwało odwołanie, a następnie skarga.
Ustawodawca doszedł do wniosku, że składanie protestów jest nieefektywne, gdyż decyzję podejmuje sam zainteresowany, czyli urzędnik, a procedura niepotrzebnie wydłuża cały przetarg.
Dlatego też [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr?id=336111]nowelizacją, która weszła w życie 29 stycznia (DzU nr 223, poz. 1778)[/link], zlikwidował protesty.
We wszystkich rozpoczętych od tego czasu przetargach wykonawcy chcący podważyć decyzje zamawiających muszą od razu kierować odwołania do Krajowej Izby Odwoławczej.
[srodtytul]Nie wszystko można kwestionować[/srodtytul]