– Mijający rok był pod względem dotacyjnym dobry dla firm – uważa Marzena Chmielewska z Polskiej Konfederacji Pracodawców Polskich Lewiatan.
– Rozwiązał się worek z grantami zarówno z programów tzw. krajowych, jak i regionalnych – dodaje.
Do połowy grudnia – jak wynika z danych Ministerstwa Rozwoju Regionalnego udostępnionych na prośbę „Rzeczpospolitej” – około 10,3 tys. firm (w tym przedsiębiorstwa komunalne) ma już obietnicę dofinansowania w postaci umowy. To aż 40 proc. wszystkich zawartych dotychczas umów w ramach funduszy na lata 2007 – 2013. Wartość realizowanych przez nie projektów to co najmniej 28 mld zł, z czego budżet Unii Europejskiej dołoży 15 mld zł . Jeśli każdy wydany milion przyniesie choć jedno nowe miejsce pracy, to można oczekiwać ich ok. 28 tys.
Eksperci podkreślają, że pula dotacji dla biznesu rozchodzi się najszybciej. – Zarówno władze centralne, jak i samorządowe podejmowały decyzję o antykryzysowym zwiększeniu kwot do podziału w danym konkursie – przypomina Jerzy Kwieciński, były minister rozwoju, obecnie wiceprezes firmy doradczej EuCP.
Szacunkowo można obliczyć, że – jeśli do wartości już podpisanych umów dodamy te czekające na zatwierdzenie – przedsiębiorcy w dwa lata wyczerpali około 50 – 60 proc. całego budżetu. Na kolejne cztery lata zostało już niewiele (teoretycznie dotacje mają być dzielone do 2013 r.). W niektórych województwach wyczerpano już nawet 90 proc. puli. Inaczej mówiąc, po 2011 r. przedsiębiorcy o jakimś dużym strumieniu unijnego wsparcia będą mogli zapomnieć.