[srodtytul]Euro nie dla “Wodki”[/srodtytul]
Do tej pory na 47 wniosków związanych z Euro, a 17 rozpatrzonych, trzy zarejestrowano na rzecz UEFA, a 14 odmówiono. Nie będzie np. znaku “Wodka” z piłką i napisem 2012 w barwach narodowych Polski i Ukrainy. Firma, osoba, której znak towarowy naruszono, może nie tylko żądać wymuszenia na sprawcy zaniechania naruszeń, ale też wydania bezpodstawnie uzyskanych korzyści, wreszcie odszkodowania odpowiadającego wynagrodzeniu za korzystanie z takich znaków. W końcu za wprowadzanie do sprzedaży towarów z podrobionymi znakami grozi do dwóch lat więzienia, a gdy taki proceder jest stałym źródłem większych rozmiarów – do lat pięciu.
– Współpracujemy z różnymi służbami, np. Służbą Celną, policją i UP, uruchamiamy też adres e-mailowy, na który będziemy mogli zgłaszać przykłady naruszeń. Jednocześnie rozmawiamy z UEFA na temat zasad, na jakich niektóre polskie instytucje, np. Polska Izba Turystyki, czy urzędy będą mogły wykorzystywać oznaczenia Euro 2012 w celach informacyjnych – mówi Tomasz Zahorski ze spółki PL.2012. – Wykorzystanie komercyjne należy wyłącznie do oficjalnych sponsorów, którzy takie prawo wykupią.
[ramka]
[b] Komentuje Andrzej Tomaszek adwokat specjalizujący się m.in. w prawie własności przemysłowej[/b]
Szczególna ustawa (o ważnych wydarzeniach sportowych) być może wzmocni ochronę Euro 2012, legalnego biznesu związanego z tą imprezą, ale nie jest to sprawa najważniejsza. Ważniejsze jest, aby służby powołane do ścigania naruszeń własności przemysłowej, krótko mówiąc: podróbek, ten proceder sprawnie ścigały. A więc celnicy zatrzymywali nielegalne towary na granicy, a policja na targowiskach, w sprzedaży. Chodzi przecież o ogromne pieniądze, nie możemy ich stracić. O opinię Polski jako kraju zwalczającego podróbki nie obawiam się, sama likwidacja targowiska na Stadionie Dziesięciolecia została na świecie odnotowana na plus dla naszego kraju. Od 20 lat coraz sprawniej ścigamy piracką produkcję i handel.[/ramka]