Z danych Krajowego Rejestru Długów wynika, że na koniec II kwartału tylko 19 proc. przedsiębiorców nie zgłaszało problemu przeterminowanych płatności. 20,1 proc. miało z nieterminowo regulowanymi płatnościami kłopoty niewielkie. To oznacza poprawę w stosunku do końca I kwartału, kiedy to firm z niewielkimi problemami z płatnościami było 34,4 proc. Widać jednak, że nadal większość przedsiębiorców ma znaczne albo bardzo poważne kłopoty z odzyskaniem pieniędzy od nierzetelnych kontrahentów.
Jeszcze gorzej wygląda sytuacja mikro- i małych firm. Z danych zgromadzonych przed Idea Money wynika, że tylko 18 proc. faktur wystawionych przez tę grupę przedsiębiorców jest opłacanych na czas. Reszta środków przychodzi po czasie. I to mimo że średni termin płatności faktury wynosi aż 40 dni. Warto zwrócić uwagę, że dane mówią o fakturach, nie zaś – jak w przypadku analizy Krajowego Rejestru Długów – o odsetku firm. Inaczej mówiąc – cztery na pięć faktur wystawianych przez małe firmy opłacana jest z opóźnieniem.
Na dodatek problem opóźnionych płatności dotyczy nie tylko firm prywatnych. Z płaceniem rachunków notorycznie spóźniają się także instytucje publiczne. Z danych zebranych przez Komisję Europejską wynika, że w 2013 roku na zapłacenie faktury przez jednostki publiczne trzeba było czekać przeciętnie 38 dni, przy czym przeciętny termin płatności zapisany w umowie wynosił 20 dni. Dane dotyczą wszystkich przedsiębiorstw, jednak przedstawiciele KE przyznają, że w najgorszym położeniu są mikroprzedsiębiorcy.
Najprostszą metodą odzyskiwania należności jest wydzwanianie do nierzetelnego kontrahenta, ale jednocześnie jest to sposób najmniej skuteczny, bo druga strona może po prostu nie odbierać telefonów. Bardziej skuteczne jest złożenie wizyty osobie, która zalega z płatnościami. Tyle że wymaga to od przedsiębiorcy dużo czasu, a także pieniędzy, choćby na paliwo do auta. Na dodatek często się zdarza, że dłużnik jest w stanie spłacić zaledwie część należności, więc w przyszłości trzeba wizytę ponaglającą powtarzać.
Dla mikroprzedsiębiorców zaległości w płatnościach są wyjątkowo bolesne. Nawet niewielka zwłoka w płatnościach może uniemożliwić choćby zapłatę składek na ZUS. Tymczasem już jednodniowa zwłoka w płatności składki chorobowej skutkuje utratą ubezpieczenia zdrowotnego, a odzyskanie ochrony wymaga przechodzenia przez biurokratyczną procedurę. Opóźnienia w płatnościach podatków czy składek odbijają się także na kosztach finansowania, jako że terminowość w płatnościach danin publicznych jest brana pod uwagę przy ocenie kondycji wnioskujących o pożyczkę.