Ministerstwo Finansów rozpoczęło prace nad realizacją swojego pomysłu przedstawionego w kwietniu – utworzenia rejestru tych dłużników, który zalegają z daninami publicznymi.
W pierwszym etapie w rejestrze mają się znaleźć dłużnicy (firmy i osoby fizyczne) zalegające z podatkami i cłem. Urzędy skarbowe i celne dysponują bowiem systemami informatycznymi, które nie wymagają znacznych zmian, aby dane z nich mogły automatycznie przepływać do nowego rejestru. W kolejnych etapach do systemu zostaną także wciągnięte osoby, które mają długi w składkach na ubezpieczenia społeczne, a także wobec jednostek samorządu terytorialnego (np. podatek od nieruchomości czy podatek od transportu).
Do Rejestru Dłużników Należności Publicznoprawnych mają trafiać podmioty, które zalegają z zapłatą co najmniej 500 zł (dla podatków i ceł takie zaległości ma 545 tys. osób). Dług nie może wynikać np. z chwilowego opóźniania z zapłatą podatku, chodzi tylko o „należności publicznoprawne podlegających egzekucji administracyjnej w wyniku ostatecznej decyzji".
13,7 mld zł ma zyskać budżet państwa w ciągu 10 lat funkcjonowania czarnej listy dłużników
W rejestrze, prowadzonym na stronach internetowych resortu finansów, wykazywana byłaby tylko kwota główna bez odsetek, kar i opłat związanych z długiem. Rejestr ujawniać ma też dane dłużnika: imię, nazwisko, adres, nazwę firmy oraz analogiczne dane wierzyciela. Ma to zwiększyć bezpieczeństwo obrotu gospodarczego, bo dziś informacje o długach) wobec fiskusa czy ZUS nie są nigdzie ogłaszane.