Z kolei konstytucyjna zasada państwa prawnego (art. 2 konstytucji) sugeruje, że sądom nie wolno respektować dowodów pozyskanych z naruszeniem przepisów. Zwłaszcza wtedy, gdy zostały zdobyte w drodze przestępstwa. Problemem jest także stosowanie tzw. owoców zatrutego drzewa. Chodzi o dowody zdobyte co prawda formalnie zgodnie z prawem, ale informację o dowodzie uzyskano z naruszeniem przepisów. W praktyce stanowiska sądów są różne – od rygorystycznych, z których wynika, że dowodów uzyskanych w sposób sprzeczny z prawem nie wolno dopuścić w postępowaniu cywilnym, po całkowite ignorowanie ich pochodzenia i swobodną ich obecność.
W postępowaniu cywilnym (w tym w sprawach z zakresu prawa pracy) obowiązuje reguła, że sąd ocenia wiarygodność i moc dowodów według własnego przekonania, na podstawie wszechstronnego rozważenia zebranego materiału. To tzw. zasada swobodnej oceny dowodów. Brakuje przepisu, który wyłączałby spod niej wprost materiał dowodowy zebrany w sposób niezgodny z prawem.
Można więc argumentować, że sąd nie powinien pominąć dowodu istotnego w sprawie (patrz wypowiedź niżej), nawet jeśli szef zdobył go nielegalnie, aby udowodnić szkodliwą działalność podwładnego na rzecz konkurencji (np. sprzedaż tajemnic przedsiębiorstwa). Kwestia ta budzi jednak poważne kontrowersje. Oczywiście osoba poszkodowana niezgodnym z prawem działaniem zmierzającym do zdobycia dowodu może wystąpić z odrębnym powództwem, np. w związku z naruszeniem dóbr osobistych przez zainstalowanie nielegalnego podsłuchu. Podobnie dopuszczenie w postępowaniu cywilnym dowodu zdobytego np. przez włamanie się na cudzą skrzynkę e-mailową nie oznacza, że „włamywacz" uniknie odpowiedzialności za przestępstwo (tu z art. 267 § 1 kodeksu karnego).
Opinia eksperta
Grzegorz ?Orłowski, radca prawny ?w spółce z o.o. Orłowski, Patulski, Walczak