Rz: W ostatnim rocznym sprawozdaniu z działalności Sąd Najwyższy sformułował kilka krytycznych uwag. Niejednoznaczna jest regulacja kwalifikacji sankcji wadliwej uchwały wspólników spółki ?z o.o. oraz uchwały walnego zgromadzenia spółki akcyjnej. Niejasność dotyczy także charakteru wyroku sądu uwzględniającego powództwo ?o stwierdzenie nieważności tych uchwał. SN uważa, że wymaga to interwencji ustawodawcy. ?Czy podziela pan profesor tę diagnozę?
Prof. Stanisław Sołtysiński:
Podobnie jak wielu przedstawicieli nauki prawa wielokrotnie wyrażałem opinię, ?że zrównanie zasadniczego skutku powództw ?o uchylenie uchwały sprzecznej z umową spółki ?i skargi o stwierdzenie nieważności uchwały sprzecznej z ustawą trudno pogodzić z wykładnią językową i funkcjonalną. Sprawozdanie jednak wydaje się sugerować, że SN dostrzega powstały problem, poważne różnice zdań i zdaje się aprobować koncepcję dwóch odrębnych skarg, postulując równocześnie doprecyzowanie skutków uchwał sprzecznych ?z ustawą. Skoro niedawna uchwała SN przesądziła ?o wykładni tak istotnych przepisów kodeksu spółek handlowych, należy podzielić diagnozę rozwiązania impasu, którą zaproponował SN. Prawotwórcze w istocie skutki uchwał SN powodują, że ich rezultaty muszą być czasem korygowane ?lub modyfikowane przez ustawodawcę. Zwracał na to uwagę czołowy architekt przedwojennego prawa handlowego profesor Stanisław Wróblewski.
Na czy polega problem? Jak przejawia się w praktyce spółek w obrocie?
Problem polega na tym, ?że w myśl utrwalonej dzisiaj wykładni SN nawet uchwały sprzeczne rażąco z ustawą obowiązują aż do chwili prawomocnego stwierdzenia ich nieważności, co może trwać kilka lat. Taka wykładnia umożliwia rozwodnienie akcji, dokonanie zmian władz spółki wbrew ustawie i pozbawienie spółki aktywów w okresie trwania sporu. Prasa opisuje przykłady takich praktyk (np. sprawa krakowskiego Polmozbytu). W uzasadnieniu niedawnej uchwały SN dotyczącej wykładni art. 252 i 425 k.s.h. został podniesiony argument, że zarząd może zapobiec wykonaniu uchwały sprzecznej z ustawą, wnosząc o zabezpieczenie powództwa i wytaczając powództwo. W praktyce jednak zdarza się to bardzo rzadko, ponieważ członkowie zarządu obawiają się odwołania, a w niektórych sytuacjach nawet realizują interes akcjonariuszy, którzy podjęli uchwałę niezgodną ?z prawem. Warto także zwrócić uwagę na słabą pozycję piastunów spółki, którzy według utrwalonego orzecznictwa nie mają legitymacji do zaskarżenia uchwały odwołującej członka zarządu, nawet gdy jest ona rażąco sprzeczna z ustawą.