Zmienia się w ogóle filozofia, główny cel nowego prawa: ma nim być ratowanie przedsiębiorstw przed upadłością, przede wszystkim poprzez zawarcie układu z wierzycielami, danie drugiej szansy.
Wicepremier Janusz Piechociński i minister Marek Biernacki, szefowie ministerstw gospodarki i sprawiedliwości oraz wiceministrowie Michał Królikowski i Mariusz Haładyj prezentowali we wtorek konkretne rozwiązania nowej ustawy, która zastąpi niedrożne regulacje układowe i znacznie zmieni prawo upadłościowe.
Co ma zachęcić wierzycieli do zawierania układu z firmą w kłopotach, gdy niezbędny próg, tj. 2/3 głosów za, nadal będzie wymagany? Otóż brane pod uwagę będą tylko głosy głosujących, a nie nieobecnych, którzy teraz zwykle torpedują powodzenie postępowania układowego. Przewidziano kilka procedur restrukturyzacyjnych, w tym bardzo szybką i niejawną (a więc niestygmatyzującą przedsiębiorcy) niemal prywatnego zwierania układu, w którym przedsiębiorca sam zbierze za nim głosy. Będzie też możliwe zawarcie układu tylko z bankami.
Podniesione zostaną też progi kwalifikujące firmę do upadłości: ma to być trzymiesięczna niewypłacalność (teraz wystarczy, że przedsiębiorca nie spłaci dwóch faktur różnych wierzycieli). Nadal wierzyciel będzie mógł zgłosić wcześniej wniosek, ale musi wykazać, że przedsiębiorca kwalifikuje się do upadłości.
Przewidziano wreszcie rodzaj przygotowanego z góry układu (pre-pack), który umożliwi zaoferowanie np. fabryki zainteresowanemu klientowi, oczywiście po cenie ustalonej wcześniej przez rzeczoznawcę. To powinno skrócić postępowanie z półtora roku (kiedy postępuje destrukcja zakładu) do dwóch tygodni, by nabywca mógł kontynuować produkcję.