Z najnowszych danych Państwowej Inspekcji Pracy wynika, że już 92 firmy skorzystały z możliwości wydłużenia okresów rozliczeniowych czasu pracy zatrudnionych (stan na 2 października).
Najwięcej porozumień, bo aż 79, przewiduje wydłużenie okresów rozliczeniowych w maksymalnym wymiarze dopuszczalnym przez kodeks pracy. W myśl obowiązującego od 23 sierpnia nowego brzmienia art. 129 § 2 k.p., pracownicy mogą zgodzić się na wydłużenie tych okresów aż do 12 miesięcy.
Pozostałe firmy umówiły się z załogą na wydłużenie okresów rozliczeniowych na okresy półroczne (sześć firm) i kwartalne (trzy firmy). Dwa porozumienia zawarte z załogą przewidują wydłużenie okresów rozliczeniowych do siedmiu miesięcy.
– Kodeks mówi jedynie o maksymalnym okresie, do którego można wydłużyć okresy rozliczeniowe czasu pracy. Wolno je zatem ustalać w innych interwałach niż kwartał, pół roku czy rok – komentuje Marcin Wojewódka, radca prawny z kancelarii Wojewódka i Wspólnicy. – Rozliczenie takich siedmiomiesięcznych okresów rozliczeniowych to jedynie problem techniczny. Poza tym nic nie stoi na przeszkodzie, aby po takim okresie następował krótszy okres rozliczeniowy.
Jak widać ze statystyk PIP, do tej pory wydłużenie okresów rozliczeniowych udało się jedynie w firmach, w których nie działają związki zawodowe. Tam zaś, gdzie związki działają, zmiany w czasie pracy załogi pojawią się w układach zbiorowych pracy, które wymagają więcej czasu na uzgodnienia. Jak się okazuje, nie ma jednak obaw, że związkowcy będą odmawiali podejmowania negocjacji w tym zakresie.