Bez zaskoczenia
Jeśli natomiast z grafiku pracownika lub rozkładu czasu pracy przyjętego w firmie lub jej specyfiki wynika, że zatrudnieni w święta czy niedziele mają obowiązki, a mimo wszystko chcą wtedy wypoczywać, muszą wystąpić o urlop wypoczynkowy. Tego bowiem – w myśl z art. 154
2
k.p. – udziela się na dni, które są dla pracownika dniami pracy zgodnie z obowiązującym go wtedy rozkładem czasu pracy i wymiarem godzinowym zadań.
Ponadto pracodawca nie może zmusić pracownika, aby wziął urlop wypoczynkowy. To suwerenna decyzja podwładnego, choć wymaga akceptacji pracodawcy. Takie reguły gry są jasne i z góry wszystkim znane.
Gorzej natomiast, gdy zaskakuje się pracowników takimi decyzjami, choć dotychczas obowiązywały inne zasady lub ich w ogóle nie było. Mimo dużej swobody w organizowaniu pracy firmy, szef nie wskaże dowolnie, że np. 1 czy 3 maja to dla załogi dni pracujące, gdyż w ten sposób łamie przepisy. A z nich wynika, że liczba godzin pracy nie może przekraczać limitów podanych w art. 129 k.p., nawet wtedy, gdy system wykonywania obowiązków określany jest jako zadaniowy.
Co do zasady personel nie powinien zatem być angażowany dłużej niż osiem godzin na dobę i przeciętnie 40 godzin w przeciętnie pięciodniowym tygodniu pracy.
Ostatnie sformułowanie o tygodniu pracy oznacza, że należy zachować też dni wolne od zajęć, w tym także niedziele i święta. A jeśli nie uda się tego zrobić i wynika to m.in. ze specyfiki pracodawcy, organizuje on odpowiedni system rekompensowania. Z pewnością nie zastąpi go przerzucanie na podwładnych decyzji w tej sprawie i konieczności nagłego brania urlopu wypoczynkowego.
Z wyznaczonymi zadaniami
Niekiedy obowiązki pracownicze przypadają na święto, za to dzień je poprzedzający jest dla tych zatrudnionych wolny. Takie rozłożenie zadań zwyczajowo występuje np. u dziennikarzy czy redaktorów zatrudnionych np. w radiu czy dzienniku. Gazetę przygotowuje się bowiem z jednodniowym wyprzedzeniem, czyli np. 1 maja drukuje się tę, która ukaże się w sprzedaży 2 maja. To oznacza, że dla pracujących przy niej 30 kwietnia jest teoretycznie wolny.
Zazwyczaj dziennikarze mają wyznaczony zadaniowy system. Zebrali informacje, napisali artykuł, zrealizowali audycję radiową, mogą zakończyć pracę. Tak samo, gdy zrobią to z pewnym wyprzedzeniem, przygotowując kilka materiałów na wolne dni. Zatem ten, kto nie uczestniczy w bezpośrednim technicznym przygotowaniu czy opracowaniu gazety lub programu radiowego w dni świąteczne i nie ma wtedy redakcyjnego dyżuru, a wcześniej przekazał do publikacji czy emisji swoje teksty i materiały, mógłby cieszyć się dłuższym wypoczynkiem.
Zwyczaj zanika, bo pracodawcy z obawy o tworzenie się u podwładnych nawisów urlopowych (i co za tym idzie konieczności tworzenia rezerw finansowych na wypadek wypłaty ekwiwalentu pieniężnego), każą im na te świąteczne dni składać wnioski urlopowe.
Niewykluczone jednak, że przemawia za tym też niechęć do uprzywilejowania pewnych grup zatrudnionych (tym bardziej w jednej firmie) i zapobieganie zarzutom o nierówne traktowanie pracowników. Tymczasem jest zupełnie odwrotnie, bo ten, kto zmobilizował się wcześniej do większego wysiłku i przygotował np. więcej artykułów, żeby dłużej odpoczywać, musi potem i tak wziąć urlop na dni świąteczne, kiedy gazeta czy radio pracują, a w kalendarzu są one zaznaczone na czerwono.
Komentuje Grzegorz Orłowski, radca prawny w spółce z o.o. Orłowski, Patulski, Walczak
Tam, gdzie pracownicy wykonują dozwoloną pracę w niedzielę i święta (a katalog takich prac jest bardzo szeroki – określa go art. 151
10
k.p.), kodeks wprowadza reguły ochronne. Sprowadzają się one przede wszystkim do obowiązku zrekompensowania pracownikowi takiej pracy innym całym dniem wolnym od pracy.
Jeżeli taka praca wynika z ustalonego rozkładu (a więc nie jest skutkiem nadzwyczajnych okoliczności, np. awarii), ustalając harmonogram, szef automatycznie zakłada dni wolne w zamian za tzw. pracujące niedziele i święta. I to niezależnie od tego, jak długi czas pracownik poświęcił na pracę w takie dni.
Ma to chronić dni wolne od pracy, gdyż dzień świąteczny zajęty nawet kilkunastominutową pracą dniem wolnym już nie jest. Tylko taki rygoryzm może studzić zapędy pracodawców przed nadmiernym, ponad realną potrzebę zarządzaniem pracy w dni świąteczne. W efekcie wszyscy ci, którzy pracują również w niedziele i święta, muszą korzystać z tej samej liczby dni wolnych od zajęć jak ci, którzy te dni mają regularnie wolne.
Komentuje Piotr Wojciechowski, ekspert prawa pracy, współpracuje z Kancelarią Adwokacko-Radcowską „Gujski Zdebiak”
Pracodawca nie może na pracownika przerzucać odpowiedzialności za tworzenie jego rozkładu pracy. Dlatego niedopuszczalne jest nagłe zaskakiwanie go harmonogramem zadań.
Podwładny musi go znać z wyprzedzeniem. To, ile dni czy tygodni wcześniej ma to wiedzieć, powinno wynikać z przepisów firmowych, np. regulaminu pracy. Jeśli szef w ostatniej chwili komunikuje zatrudnionym – wbrew dotychczasowym zwyczajom, standardom czy regulacjom firmowym – że na dni ustawowo wolne od zadań (niedziele i święta) muszą brać urlop wypoczynkowy, a co do zasady są to dni wolne dla pracownika, załoga ma prawo domagać się wskazania podstawy prawnej takiej decyzji.
Zwłaszcza że na dni wolne urlop wypoczynkowy nie może być udzielony, a w razie polecenia pracy w takie dni – szef musi zagwarantować kodeksowe zasady rekompensowania jej wykonywania w takim terminie.