Sąd Najwyższy (sygnatura akt: III PZP 6/12) wydał wczoraj bardzo korzystną dla związków zawodowych uchwałę. Sędziowie stwierdzili, że pracodawca, który szykuje zwolnienia w firmie, nie może żądać od związku podania listy pracowników podlegających jego ochronie. Z uchwały wynika, że to firma powinna wysłać do organizacji listę przewidzianych do zwolnienia, aby ustalić, które wypowiedzenia musi skonsultować.
Pracodawca, który nie zachowa tej procedury, naraża się na to, że zwolnieni będą mogli skutecznie zakwestionować wypowiedzenia przed sądem pracy.
– Celem art. 30 ust. 2¹ ustawy o związkach zawodowych jest uzyskanie przez pracodawcę informacji o tym, czy kandydaci do zwolnień nie podlegają ochronie związku zawodowego – stwierdził prof. Walerian Sanetra, sędzia Sądu Najwyższego w uzasadnieniu uchwały. – Pracodawca nie powinien zbierać informacji o innych pracownikach, bo wykracza to poza cel opisany w ustawie o ochronie danych osobowych. Szczególnie nie może żądać podania listy wszystkich pracowników podlegających ochronie związku.
– To bardzo korzystny dla nas wyrok, inne rozstrzygnięcie utrudniałoby nam prowadzenie działalności związkowej w firmach – mówi Anna Reda, ekspertka NSZZ „Solidarność". – Pracodawcy często szykanują osoby należące do związku czy np. nie przedłużają z nimi umów, jeśli są zatrudnione na czas określony. Dobrze więc, że związki nie muszą udzielać takiej informacji na żądanie pracodawcy.
Tym bardziej że o ochronę związku mogą obecnie zwrócić się także osoby niezrzeszone, które formalnie nie należą do tej organizacji. Związkowcy tłumaczą, że wcześniejsze zapoznanie się z listą pracowników do zwolnienia daje im szanse na obronę poszczególnych osób przed rozwiązaniem umowy. Chodzi tu zwłaszcza o tych, którzy są jedynymi żywicielami rodziny czy spłacają wysokie kredyty mieszkaniowe.