Może nie codziennością, ale na pewno elementem powtarzalnym w pracy wielu samorządowców jest udział w różnych imprezach kulturalnych, sportowych, uroczystych kolacjach, spotkaniach w trakcie weekendów itp. Najczęściej godziny ich trwania powinny być zaliczane do czasu pracy. Nie są to bowiem prywatne wyjścia w celach rozrywkowych.
Obowiązkowe uczestnictwo
Nie mówimy o udziale np. w imprezie sportowej jako widz, lecz o określonej pracy przy jej organizacji. Pracownik realizuje w ten sposób polecenie służbowe konkretnie wskazujące na obowiązek uczestnictwa w danym spotkaniu i wykonywania podczas niego pewnej pracy.
Skoro wliczamy te spotkania do czasu pracy, to co do zasady stanowić będą one pracę w godzinach nadliczbowych. A to oznacza, że pierwszym poważnym błędem jest już nieewidencjonowanie takiej pracy i jej nierozliczanie.
W razie kontroli lub wystąpienia przez pracownika z roszczeniami często istnieje wówczas wiele mocnych środków dowodowych. Może to być imienna karta wstępu pracownika wystawiona na sobotnio-niedzielną imprezę sportową czy też potwierdzona przez pracownika faktura za kolację wystawiona i wydana bezpośrednio po niej.
Zaniedbanie prowadzenia pełnej i prawdziwej ewidencji czasu pracy, w tym właśnie niepodawanie liczby godzin nadliczbowych, stanowi natomiast wykroczenie z art. 281 pkt 6 kodeksu pracy.