– Często mamy do czynienia z sytuacją, gdy trudno wygasić spór. Strony przechodzą przez kolejne rokowania i mediacje i spór nabiera charakteru wieczystego. Oznacza to, że niezależnie od tego, o co toczy się spór, związek może w każdej chwili do niego wrócić, rozpisać referendum strajkowe i szantażować strajkiem. Chcemy, by bezprzedmiotowe spory wygasały z mocy prawa po jakimś czasie. Chcemy, by okresy rokowań i mediacji były określone. Jeżeli strony w ciągu trzech miesięcy się nie dogadają, to nie będzie zgody i porozumienia. Po roku nierozstrzygnięty, niezakończony formalnie spór przedawniałby się, wygasał z mocy prawa – mówi Witold Polkowski, ekspert Pracodawców RP.
Wszczęty i uśpiony spór zbiorowy może trwać latami i straszyć firmę widmem strajku
Pracodawcy deklarują, że przedstawione terminy stanowią punkt wyjścia do dyskusji. Zbyt szybki termin przedawnień może skłaniać przedsiębiorców do przedłużania i markowania rozmów. A o takie intencje pracodawcy nie chcą być posądzeni. Nie wykluczają rozwiązania, zgodnie z którym spór wygaśnie po trzech latach, tak jak roszczenia pracownicze.
Będą przewlekać
Ich zdaniem terminy są sprawą drugorzędną, ważne, by zniknęły sztucznie utrzymywane przez lata spory. Mimo to perspektywa wpisania sporu w ramy czasowe jest trudna do przyjęcia.
– Trudno mi wyobrazić sobie takie ograniczenie czasowe dla wszczętego sporu. Bardzo łatwo będzie pracodawcom odwlekać rozmowy, stosować różne wybiegi, bo czas będzie pracował na ich korzyść – mówi Sławomir Wręga z Forum Związków Zawodowych. Sam uczestniczy w sporze z pracodawcą trwającym już od 14 lat. Chodzi o Puławskie Azoty, gdzie związkowcy bez skutku domagają się stosowania obowiązującego w firmie taryfikatora kwalifikacyjnego stanowisk pracy.