Wyroby nieodpowiadające wymaganiom CE, niebezpieczne w stosowaniu można będzie zniszczyć już na granicy. Przedsiębiorca nie tylko straci taki towar, ale jeszcze zapłaci za jego utylizację.
Liczne zmiany wprowadzone najnowszą nowelizacją do ustawy o systemie oceny zgodności dopasowują polskie przepisy do unijnego rozporządzenia 765/2008/WE dotyczącego warunków wprowadzania produktów do obrotu.
Przedsiębiorcy muszą teraz dobrze pilnować tzw. próbek kontrolnych. Są one takie same jak próbki przeznaczone do badań laboratoryjnych i na ich podstawie można stwierdzić, czy np. zabawka czy lodówka odpowiadają przepisom. Jeśli kontroler ich nie dostanie – nałoży na firmę grzywnę.
Organy nadzorujące wyroby ze znakiem CE (m.in. Inspekcja Handlowa czy Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów) mają nie tylko wykrywać nieprawidłowości, ale także współpracować z firmami. Dzięki temu nie trzeba będzie czekać do końca postępowania z powiadomieniem klientów, że produkt jest wadliwy. Wolno też będzie w tym czasie naprawić błąd (np. wymienić niebezpieczne elementy w partii kuchenek mikrofalowych), jeśli okaże się to możliwe. Jeszcze łatwiej będzie z drobniejszymi uchybieniami.
– Na etapie kontroli można prowadzić działania naprawcze, jeżeli błędy nie powodują poważnego zagrożenia – mówi Katarzyna Bednarz, naczelnik Wydziału Monitorowania Systemu Nadzoru Rynku UOKiK – np. dodać brakującą instrukcję w języku polskim.