Jeżeli wniosek zostanie złożony, prokurator może postawić zarzuty konkretnej osobie. Ale zainicjowanie sprawy zależy od uprawnionego wnioskodawcy względnie wnioskodawców.
Sprawę z oskarżenia prywatnego wszczyna sam pokrzywdzony, on głównie zbiera dowody. Może jednak zwrócić się do policji, by przeprowadziła pewne czynności dowodowe. Ma też dużą swobodę w wycofaniu oskarżenia i zakończeniu procesu. Do sprawy może jednak wstąpić prokurator, a nawet ją wszcząć, „jeżeli wymaga tego interes społeczny" (art. 60 k.p.k.).
– Sprawy prywatnoskargowe sądy traktują po macoszemu, a pokrzywdzony bez wsparcia prokuratury ma ograniczone możliwości dowodowe – wskazuje adwokat Jacek Kondracki.
Mec. Kondracki dodaje, że może bulwersować, gdy w dwóch identycznych przestępczych sytuacjach prezes spółki będzie traktowany inaczej. Tam, gdzie był wniosek o ściganie, zostanie pociągnięty do odpowiedzialności, a tam, gdzie wniosku nie było, uniknie sprawy. Tymczasem sprawiedliwość polega na oddaniu każdemu, co mu się należy.
– Tryb prywatnoskargowy został ustanowiony dla zupełnie drobnych spraw. Nie byłbym za aż tak daleko idącym złagodzeniem zagrożenia karnego za tego rodzaju przestępstwa. Szkody wyrządzone spółce mogą mieć przecież daleko idące konsekwencje – to z kolei opinia prof. Piotra Kruszyńskiego z Uniwersytetu Warszawskiego.
Nie jest to jedyna trudna kwestia w tej noweli. Prof. Michał Romanowski w swojej opinii dla Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego, która opracowuje projekt dla rządu, pyta wręcz o sens utrzymania karnych rygorów k.s.h. (art. 585), w sytuacji gdy art. 296 kodeksu karnego (wyrządzenie szkody w obrocie gospodarczym) penalizuje częściowo te same czyny przestępcze.