Zapewnia to bardzo dużą stabilizację w założonym okresie. Poza tym spłatę kapitału można odłożyć do czasu wykupu papieru. Wcześniej emitent jest zobowiązany jedynie do wypłacania odsetek. W przypadku papierów krótszych, do 1,5 roku, można zastosować formułę obligacji zerokuponowych. Wtedy emitent płaci odsetki na koniec okresu. Wadą obligacji, w porównaniu z kredytem bankowym, są wyższe koszty (marża ponad referencyjną stopę procentową).
Za każdym razem staramy się dopasować instrument do emitenta i oczekiwań rynku. W przypadku spółek niepublicznych zalecamy emisję obligacji zabezpieczonych. Spółki publiczne mogą emitować obligacje niezabezpieczone, zabezpieczone i zamienne na akcje.
Zainteresowanie emisjami bywa różne. Wszystko zależy od emitenta, branży, przygotowania projektu i warunków emisji.
Generalnie łatwiej jest sprzedać papiery nie dłuższe niż dwuletnie. Najtrudniej znaleźć chętnych do zakupu obligacji firm deweloperskich. Obecnie podaż projektów z tej branży jest duża, inwestorzy mają w czym wybierać, więc traktują spółki deweloperskie bardzo selektywnie.
90 proc. emisji obligacji ma formę oferty niepublicznej, czyli skierowanej do najwyżej 99 adresatów. Taki papier może być obecnie notowany na ASO Catalyst (w ramach rynku nieregulowanego). Dzięki temu staje się on dostępny na rynku wtórnym dla szerokiego grona inwestorów.[/ramka]
[ramka][b]Ważne jest dobre zabezpieczenie
Komentuje Jakub Bartkiewicz, prezes Domu Inwestycyjnego Investors[/b]
Zgłasza się do nas wiele firm, które chcą pozyskać kapitał z emisji obligacji. Są wśród nich np. deweloperzy. Nie zawsze jednak możemy taką emisję przeprowadzić. Aby podjąć się tego zadania, musimy mieć pewność, że zakończy się sukcesem, obligacje zostaną objęte przez inwestorów, a firma pozyska 100 proc. środków na realizację swoich celów.
Jednocześnie chcemy zaoferować naszym klientom obligacje jak najmniej ryzykowne.
Dlatego wybieramy te firmy, które są w stanie odpowiednio zabezpieczyć emisję np. na nieruchomościach. Zabezpieczenie musi znacznie przewyższać wartość emisji, aby inwestorzy byli pewni, że firma wywiąże się ze swoich zobowiązań nawet w razie poważnych kłopotów. Zanim dojdzie do emisji obligacji, prawnicy i rzeczoznawcy szczegółowo badają zabezpieczenia.
Koszt wyemitowania i obsługi papierów dłużnych jest wyższy niż kredytu bankowego. Ale w ten sposób można sfinansować bardziej ryzykowne przedsięwzięcia o większej wartości. Na przykład giełdowa spółka Arteria nie mogła zdobyć kredytu na przejęcie innej firmy. Z punktu widzenia banku było to zbyt ryzykowne przedsięwzięcie. Dlatego Arteria podjęła decyzję o emisji obligacji.
Koszt przygotowania dokumentów (w tym badanie zabezpieczeń) wynosi średnio kilkadziesiąt tysięcy złotych; wiele zależy od tego, jak dalece ustanowienie zabezpieczeń jest skomplikowane. Poza tym firma organizująca ofertę pobiera opłatę za sukces.
W przypadku średniej emisji wynosi ona przeciętnie 2 – 3 proc. wartości pozyskanych środków. Jeżeli emisja opiewa na dużą kwotę (powyżej 100 mln zł), opłata za sukces może istotnie spaść. Natomiast zdecydowanie wzrośnie, gdy emisja będzie niska (kilka milionów złotych). Trzeba też pamiętać o odsetkach dla inwestorów (w zależności od ryzyka od 10 do 15 proc. rocznie). Łącznie koszt pozyskania kapitału poprzez emisję obligacji nawet dwukrotnie przekracza koszty kredytu.
Przeprowadzenie prywatnej emisji zajmuje średnio dwa miesiące. Najpierw są przygotowywane dokumenty, a w drugim miesiącu obligacje są sprzedawane inwestorom.
Firmy zwykle chcą wyemitować obligacje o jak najdłuższym terminie zapadalności, ale inwestorzy wolą papiery krótkookresowe, do roku. Małe emisje obejmują inwestorzy prywatni, natomiast takie o wartości 50 mln zł mogą już zainteresować towarzystwa funduszy inwestycyjnych.[/ramka]