Rzecz w tym, że obecne przepisy nie przewidują takiej możliwości. Tak więc zarówno bezrobotni, którzy skorzystali z dotacji od urzędu pracy na założenie firmy, jak i przedsiębiorcy, którzy z tych pieniędzy urządzili nowe stanowiska pracy, mogą mieć spore kłopoty w związku z powodzią. Ci, którzy nie będą w stanie podjąć działalności i prowadzić jej do końca dwuletniego okresu, na który otrzymali tę dotację, musieliby zwrócić całą kwotę pomocy wraz z odsetkami (czyli powyżej 20 tys. zł).
Według projektu należność zostanie umorzona, jeżeli te miejsca pracy zniszczyła powódź. Co to oznacza w praktyce? Bezrobotni, którzy decydują się na rozkręcenie własnej firmy z pieniędzy przyznanych przez urząd pracy, najczęściej kupują laptopa, używany samochód i drobne wyposażenie biura. Jeśli woda zalała ten sprzęt tak, że nie nadaje się już do użytku, to bezrobotny będzie mógł liczyć na umorzenie.
Nie wiadomo jeszcze, czy służby zatrudnienia skontrolują, czy sprzęt zakupiony z publicznych pieniędzy rzeczywiście został zniszczony w wyniku powodzi. Wszystko zależy od tego, ile wpłynie wniosków. Jeśli mało, to pewnie znajdzie się czas, by skontrolować wszystkie takie przypadki. Jeśli więcej, może nie być takiej możliwości.
Projekt ustawy przewiduje także możliwość ponownego przyznania dotacji powodzianom, tak by mogli odtworzyć zniszczone biznesy i miejsca pracy.
– Taka pomoc jest jak najbardziej wskazana – mówi Jerzy Marian Łatkowski, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Sandomierzu. – Zależy nam na tym, aby odtworzyć zniszczone przez powódź firmy.
Ilu przedsiębiorców zechce skorzystać z takiej możliwości, na razie nie wiadomo. Wielu nie udało się jeszcze dotrzeć do miejsc, w których prowadzili działalność, gdyż ciągle są one pod wodą.