Przy udzielaniu zamówień trzeba przestrzegać zasad uczciwej konkurencji. Są jednak sytuacje nadzwyczajne, takie jak powódź. Właśnie dlatego przepisy polskie i unijne przewidują specjalne zwolnienie ze zwykłych procedur. Zgodnie z art. 67 ust. 1 pkt 3 [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=5ADF759C1C2E2797E08B7055264B661E?id=247401]prawa zamówień publicznych[/link] urzędnicy odpowiedzialni za wydawanie publicznych środków mogą zlecić niektóre prace z wolnej ręki.
[srodtytul]Niekonkretne granice[/srodtytul]
W praktyce mogą się pojawić spore problemy z ustaleniem granicy takiego wyboru.
– Nie ma wątpliwości, że wszędzie tam, gdzie w grę wchodzi zagrożenie życia, zdrowia lub mienia w wielkim rozmiarze, można ominąć procedury konkurencyjne – tłumaczy Arkadiusz Szyszkowski, doktorant w Instytucie Nauk Prawnych PAN. – Bieżącą naprawę wałów czy remont bądź rozbiórkę budynku, który po zalaniu grozi zawaleniem, można więc zlecić z wolnej ręki.
Co jednak, jeśli budynek np. urzędu gminy został zalany i wymaga remontu, ale nie ma zagrożenia katastrofą budowlaną?