W takiej sytuacji znalazła się Krystyna O. z Warszawy. Zatrudniająca ją firma chciała się szybko pozbyć kilku pracowników.
– Pracodawca zwolnił mnie podczas urlopu wychowawczego – opowiada kobieta. – Poszłam więc do prawnika. Potwierdził, że kodeks pracy tego zabrania. Zapytał jednak, ilu pracowników zatrudnia firma. Odpowiedziałam, że 50. Adwokat powiedział: „Skoro tak, to mógł rozwiązać umowę, bo dużym firmom pozwala na to ustawa o zwolnieniach grupowych”.
Podobne kłopoty mają też pracownicy zatrudnieni czasowo. Zdarza się, że pracodawca wypowiada umowę na czas określony przed terminem, chociaż kontrakt takiej możliwości nie przewidywał.
Takie praktyki się nasiliły, bo kryzys zmusza firmy do redukcji etatów. Korzystają z ustawy o zwolnieniach grupowych, podając przyczynę ekonomiczną, np. spadek zamówień. Mogą to jednak zrobić tylko te zatrudniające co najmniej 20 pracowników. I nie muszą zwalniać wielu zatrudnionych – ustawa pozwala rozwiązać umowę nawet z jednym pracownikiem.
[wyimek]To krzywdzące nadużycie, na które pozwolił ustawodawca - prof. Genowefa Grabowska, konstytucjonalistka[/wyimek]