Przedsiębiorcy narzekają na zbytni formalizm związany z doraźnym zatrudnianiem, co zwiększa jego koszty i przekłada się na zarobki.
[srodtytul]Krótka praca, duży problem[/srodtytul]
– Bardzo często pracownik sezonowy podejmuje zatrudnienie w jednej firmie kilkakrotnie w ciągu paru miesięcy. Za każdym razem pracuje w tych samych warunkach i z tymi samymi zagrożeniami dla zdrowia. Mimo to trzeba mu organizować badania lekarskie i szkolenia BHP. Realizacja tego obowiązku zajmuje całą dniówkę i w skali firmy, która cyklicznie zatrudnia, kosztuje niemałe pieniądze – mówi Henryk Michałowicz, ekspert Konfederacji Pracodawców Polskich.
Kłopotliwy dla firm jest też obowiązek wydawania świadectwa pracy po każdym zakończonym okresie zatrudnienia, choćby nawet dana osoba za kilka dni ponownie podejmowała pracę. W Sejmie jest jednak projekt ustawy, która ma złagodzić ten biurokratyczny rygoryzm.
Firmy zatrudniające pracowników na sezon nie mogą również oczekiwać szczególnych względów ze strony urzędów pracy. Wsparcie PUP ogranicza się do skierowania pracowników. Nie można liczyć np. na żadne dodatkowe pieniądze w związku z realizacją [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=8DB5F1B13457AB0B2F014629F7FEDBB4?id=269029]ustawy o promocji zatrudnienia[/link].