Dwie trzecie polskich firm monitoruje elektroniczną korespondencję pracowników, a część z nich nagrywa ich rozmowy telefoniczne. Rzecznik praw obywatelskich wystąpił więc do ministra pracy z propozycją nałożenia na pracodawców obowiązku uprzedzania zatrudnionych, że będą kontrolowani. Ministerstwo utrzymuje, że zmiana prawa nie jest potrzebna, a informowanie podwładnych – nie zawsze.
Z przepisów nie wynika wprost obowiązek zawiadamiania pracowników o tym, że pracodawca ich kontroluje. Artykuł 94 pkt 2 kodeksu pracy wskazuje natomiast, że szef musi zapewnić w firmie taką organizację pracy, aby w pełni wykorzystać jej czas.
– Skoro istotą stosunku pracy jest świadczenie jej pod kierownictwem pracodawcy, to trudno mu odmówić kontroli jej wykonywania, w tym sprawdzania treści służbowej korespondencji – odpowiedziała rzecznikowi Jolanta Fedak, minister pracy, w piśmie DPR-I-0712-6/JS/MF/07.
Większość ekspertów uważa jednak, że pracownika trzeba uprzedzić o kontroli. I to wyczerpująco: jak, gdzie i kiedy jest ona prowadzona. Monitorujący ma zważać na dobra osobiste pracownika.
– Jeśli zatrudniony nie wie o kontroli, to może dojść do ich naruszenia. A zgodnie z art. 24 kodeksu cywilnego już samo zagrożenie wystarczy, aby mógł żądać zaniechania takich działań. Gdy już dojdzie do naruszenia dóbr, może wystąpić do sądu o zadośćuczynienie. Pomoc inspektora pracy sprowadza się do wnioskowania do pracodawcy, aby szanował dobra pracownika – wskazuje Piotr Wojciechowski, zastępca dyrektora Departamentu Prawnego w Głównym Inspektoracie Pracy.