- Sposoby, aby utrudniać prowadzenie działalności związkowej, od lat są podobne. Najczęściej polegają na dyscyplinarnym zwolnieniu bez wymaganych konsultacji i zastraszaniu. Nie można jednak mówić, że ten proceder jest powszechny - mówi Anna Galus-Czerwonka, koordynator obrony praw związkowych NSZZ "Solidarność".
Pracodawca bez zgody zarządu zakładowej organizacji związkowej nie może wypowiedzieć ani rozwiązać stosunku pracy z imiennie wskazanym w uchwale zarządu jego członkiem lub z innym pracownikiem będącym członkiem tej organizacji związkowej, upoważnionym do reprezentowania jej wobec pracodawcy. Zwolniony dyscyplinarnie związkowiec, tak jak inny pracownik, może się odwołać do sądu pracy i domagać przywrócenia do pracy. Szanse na wygranie są duże, jednak należy pamiętać, że sprawy w sądach mogą się toczyć nawet kilka miesięcy.
-Zostałem zwolniony 24 listopada, a do pracy sąd przywrócił mnie 1 marca. To szybko jak na polskie warunki -mówi Krzysztof Łabądź, przewodniczący związku zawodowego Sierpień 80, zwolniony dyscyplinarnie z kopalni Budryk za organizowanie strajku.
Związkowcy z Konina także zamierzają wykorzystać drogę sądową. -Wyczerpiemy wszystkie możliwości powrotu do pracy, w tym drogę sądową. Będziemy jednak prowadzić akcję strajkową do czasu przywrócenia zwolnionych do pracy - twierdzi Zdzisław Nowakowski, zwolniony z pracy przewodniczący "Solidarności" w Hucie Aluminium.
Zgodnie z ustawą o rozwiązywaniu sporów zbiorowych strajk może być zorganizowany i prowadzony bez zachowania określonych w niej procedur m.in. wtedy, gdy pracodawca rozwiązał stosunek pracy z prowadzącym spór działaczem związkowym.