Dwa przedsiębiorstwa: zielonogórski producent wódek oraz włocławska fabryka nakrętek i kapsli, każde oddzielnie, wystąpiły do Kolegium Orzekającego przeciwko firmie z Tych, właścicielowi prawa ochronnego na wzór użytkowy przyznanego przez Urząd Patentowy RP. Oba są jednakowo zainteresowane dobrymi zamknięciami butelek. Zarzuciły, że firma z Tych uzyskała prawo ochronne na wzór znany już wcześniej. Właściciel wzoru prosił o oddalenie wniosków. Wskazywał m. in., że fabryka nakrętek nie ma interesu prawnego wnioskodawcy.
Kolegium nie podzieliło tego stanowiska. Sędziowie odroczyli jednak wydanie orzeczenia, wskazując na potrzebę usunięcia wad przedstawionej dokumentacji. Skoncentrowali się na zarzutach producenta wódek.
Wymogi nowości wzoru użytkowego nie są szczególnie rygorystyczne. Udowodnienie zarzutu było więc zadaniem trudnym.
Chociaż kwestia dotyczy powszechnie znanych zamknięć butelkowych, dużo czasu zajęło demonstrowanie sędziom budowy samej nakrętki i najistotniejszego jej elementu, czyli zabezpieczenia. Jest nim obwodowe wytłoczenie w aluminium gwarantujące zerwanie przy pierwszej próbie otwarcia butelki. Spierano się też o znaczenie dla sprawy takich szczegółów wzoru, jak miejsce umieszczenia odpowiednich naklejek. Gdyby towarem sprzedawanym w butelkach były spirytualia, obowiązkowo na zakrętkę trzeba by nanieść taśmę akcyzową.
Wnioskodawca wskazywał, że decyzja o przyznaniu ochrony nakrętek w ogóle nie powinna była być wydana. Nakrętkę według wzoru trudno wykonać, a poza tym nie może ona prawidłowo działać. Uznał, że niewłaściwie opisany został zakres ochrony i szczegóły rozwiązania technicznego. Pełnomocnik fabryki zielonogórskiej twierdził wręcz, że w tym wypadku doszło do prostego połączenia różnych znanych rozwiązań bez wniesienia nowej myśli twórczej, a zatem prawo ochrony nie przysługuje.