Gdy zaś tak się zdarzy, że płatnik ureguluje składki należne od byłego współpracownika, wystarczy, że wystawi mu informację roczną PIT-8C. Obecnie bowiem organy podatkowe uważają, że jest to przychód z innych źródeł, od którego podatnik sam powinien naliczyć i odprowadzić należności dla fiskusa.
Podatkowa definicja
Rozumienie przychodu w znaczeniu podatkowym ma bezpośrednie przełożenie na obowiązek opłacania składek. Podstawą ich wymiaru za pracowników i zleceniobiorców (pracujących na podstawie umów z wynagrodzeniem określonym w niej kwotowo, w kwotowej stawce godzinowej, akordowej lub prowizyjnie), jest bowiem wypłacony w danym miesiącu przychód z tych umów w rozumieniu przepisów o podatku dochodowym od osób fizycznych.
Oznacza to, że jeśli fiskus uznaje, że dany przychód został osiągnięty z tytułu stosunku pracy lub umowy-zlecenia (a raczej – z działalności wykonywanej osobiście), to równocześnie stanowi on przychód w rozumieniu przepisów ubezpieczeń społecznych i zdrowotnego. Kwestia możliwości jego zwolnienia ze składek jest już wtedy odrębnym tematem.
Ta zasada działa też odwrotnie – jeśli fiskus nie uważa, że źródłem osiągnięcia przychodu dla pracownika czy zleceniobiorcy jest podpisana z nim umowa, to i do celów ubezpieczeniowych nie jest to przychód z tego zatrudnienia.
W czym problem
Jeszcze w pierwszej połowie 2013 r. Izby Skarbowe wydawały interpretacje, które przyprawiały działy rozliczeń o ból głowy. Wynikało z nich bowiem, że jeśli firma musi uregulować nieopłacone z jakiegoś powodu składki za osobę, z którą już od dawna nie współpracuje, jest postawiona pod ścianą. W przypadku takiej niedopłaty w całości reguluje ją płatnik. A później ma wybór – szuka byłego pracownika lub zleceniodawcy, próbując odzyskać składki w części, w której finansuje je ubezpieczony, albo „odpuszcza mu", skazując się jednocześnie na naliczanie i rozliczanie w nieskończoność składek od składek.