Takie mogą być skutki niedawnej uchwały Sądu Najwyższego z 13 października 2011 (II UZP 6/11), w której zajął się on zasadami reprezentowania organów rentowych przed sądem. Co prawda sprawa dotyczyła tzw. decyzji deubekizacyjnej Zakładu Emerytalno-Rentowego MSWiA, w której obniżył on wymiar emerytury byłego funkcjonariusza służb bezpieczeństwa PRL. Jednak jej skutki mają także zastosowanie do setek tysięcy spraw prowadzonych co roku przez ZUS.
Orzeczenie zmienia bowiem dotychczasowy sposób interpretacji art. 87 § 2 kodeksu postępowania cywilnego. Poszło o to, czy pracownik mundurowego organu rentowego niebędący radcą prawnym może uczestniczyć w rozprawach przed sądem i reprezentować swego pracodawcę. SN uznał, że taki organ (dyrektor Zakładu Emerytalno-Rentowego) nie ma osobowości prawnej wymaganej przez wspomniany art. 87 § 2 k.p.c. Pracownik, który nie jest profesjonalnym pełnomocnikiem, nie może więc reprezentować go przed sądem.
Nie tylko w MSWiA
W jaki sposób to orzeczenie ma zastosowanie także do ZUS? Otóż terenowy oddział, który zazwyczaj wszczyna postępowania przeciwko przedsiębiorcom w sprawie zapłaty zaległych składek, w myśl art. 66 ustawy z 13 października 1998 o systemie ubezpieczeń społecznych (tekst jedn. DzU z 2009 r. nr 205, poz. 1585 ze zm.) nie posiada osobowości prawnej. Nie może więc wysyłać swoich pracowników do sądu, co było dotychczas nagminną praktyką.
Przedsiębiorca nie może
Jak się okazuje, przedsiębiorcy, którzy w ostatnich latach przegrali procesy, w których bezprawnie uczestniczyli pracownicy ZUS, nie mają szans na wznowienie tych postępowań. A przy przedłużeniu łącznie tych procesów powyżej dziesięciu lat od powstania zaległości mogłoby to dla nich oznaczać przedawnienie i uwolnienie się od takich roszczeń.
Zgodnie z utrwalonym orzecznictwem Sądu Najwyższego z żądaniem wznowienia postępowania ze względu na nienależytą reprezentację strony (na podstawie art. 401 § 2 k.p.c.) może bowiem wystąpić wyłącznie ta strona, która była nienależycie reprezentowana. Zgodnie z art. 407 § 1 k.p.c. ma ona na to trzy miesiące od momentu, gdy dowiedziała się o przyczynie wznowienia (tutaj do 13 stycznia 2012).