Przy tym zbiegu tytułów do ubezpieczeń społecznych rozstrzyga wysokość podstawy wymiaru składek emerytalnych i rentowych ze stosunku pracy. Jeśli stanowi ona przynajmniej kwotę minimalnej pensji bądź ją przewyższa, działalność gospodarcza nie jest objęta obowiązkowymi ubezpieczeniami społecznymi. Z niej natomiast ubezpieczony może się zgłosić do dobrowolnych ubezpieczeń emerytalnego i rentowych (art. 9 ust. 1a i ust. 1 ustawy z 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych, tekst jedn. DzU z 2009 r. nr 205, poz. 1585 ze zm., dalej ustawa o sus). Pojęcie „podstawa wymiaru składek emerytalnej i rentowej ze stosunku pracy" rozumiemy jako wynagrodzenie określone w umowie o pracę albo innym akcie ustanawiającym stosunek pracy, a nie jako faktycznie uzyskany przychód. Tak wynika z wyroku Sądu Najwyższego z 4 lutego 2013 r. (I UK 484/12).
Dwa etaty i biznes
W takiej właśnie sytuacji znalazła się osoba, która pracowała jako prezes dwóch spółek i równocześnie od 20 października 1993 r. wykonywała jednoosobowo działalność gospodarczą, zajmującą się wynajmem sprzętu budowlanego i burzącego. Na pełnym etacie był od 1 stycznia 1997 r. prezesem zarządu przedsiębiorstwa budowlanego z pensją 2000 zł miesięcznie brutto, a od 1 czerwca 2003 r. w połowie wymiaru czasu pracy – w innej firmie funkcjonującej w tej branży z minimalną pensją brutto miesięcznie. W pierwszej zatrudniającej go spółce miał 30 proc. udziałów, a w drugiej jedynym udziałowcem była właśnie ta pierwsza firma.
Za maj 2003 r. pierwsza ze spółek nie uregulowała składek za prezesa, a począwszy od 1 maja 2005 r. do 31 sierpnia 2009 r. nie otrzymywał on od niej żadnego wynagrodzenia. Mimo składanych przez płatnika deklaracji do ZUS nie wpływały składki z zatrudnienia etatowego. W decyzji z 12 października 2009 r. ZUS uznał, że podlegał on w maju 2003 r. oraz od 1 stycznia 2005 r. do 31 sierpnia 2009 r. obligatoryjnym ubezpieczeniom społecznym z prywatnej działalności i z tego tytułu ustalił zaległość.
Zminimalizowane zatrudnienie
Zainteresowany odwołał się do sądu. Przegrał zarówno w pierwszej, jak i w drugiej instancji. Według sądu okręgowego jego status pracowniczy został „wchłonięty przez status właściciela kapitału". Uzasadniał to tym, że w spornych okresach obie zatrudniające go spółki nie realizowały celów własnej działalności. „Ich istnienie uzasadnione było jedynie zamiarem odzyskania zainwestowanych środków oraz spieniężenia posiadanego majątku. Prezes nie tylko nie otrzymywał wynagrodzenia za pracę, ale wspierał spółki z własnych środków. Jego wysiłki koncentrowały się na prowadzeniu własnej działalności gospodarczej i działalności rolniczej". Z tego powodu sąd okręgowy odmówił mu wówczas statusu pracowniczego i oddalił odwołanie.
Apelacji nie uznał też sąd drugiej instancji, ale z zupełnie innych powodów. Nie podzielił poglądu jakoby nastąpiła dominacja statusu wspólnika nad statusem pracownika. Prezes stale zarządzał spółkami, w których pozostawał w zatrudnieniu etatowym, np. chciał odzyskać zainwestowane pieniądze i egzekwował należności od kontrahentów. Stosunek pracy był zatem ważny. Prezes nie musiałby natomiast odprowadzać obowiązkowych składek emerytalnej i rentowych z własnej firmy, gdyby w kwestionowanych okresach udowodnił, że ze stosunku pracy otrzymywał co miesiąc przynajmniej minimalne wynagrodzenie za pracę. Tylko wtedy podstawa wymiaru składek emerytalnych i rentowych z etatu byłaby co najmniej równa minimalnej płacy i zwalniała drugi rodzaj aktywności (działalność gospodarczą) z konieczności uiszczania od niej składek społecznych – stwierdził sąd apelacyjny. Powołał się przy tym na uchwałę SN z 10 września 2009 r. (I UZP 5/09), w świetle której niewypłacone podwładnemu wynagrodzenie za pracę nie stanowi podstawy wymiaru składek ZUS.