W teorii wystarczy nacisnąć przycisk, by środki wspierały walkę ze zmianami klimatu, promowały równość społeczną i finansowały firmy działające na podstawie etycznych standardów. W praktyce jednak pojawia się pytanie, na ile ta narracja znajduje odzwierciedlenie w faktycznej strukturze portfeli. Czy algorytmy rzeczywiście weryfikują środowiskowy i społeczny wpływ każdej spółki, czy raczej polegają na uproszczonych filtrach i marketingowych klasyfikacjach? I wreszcie – ilu inwestorów, skuszonych prostotą „zielonego kliknięcia”, weryfikuje, co faktycznie kryje się za obietnicą zrównoważonego inwestowania?