Kamienieniem milowym zmian było uchwalenie w grudniu 2010 r. ustawy wdrażającej dyrektywy UE w zakresie równego traktowania. Wcześniej regulowały je zapisy kodeksu pracy dotyczące relacji pracownik–pracodawca. Nowa ustawa rozszerzała ochronę przed dyskryminacją na różne sfery życia, zakazując jej m.in. w dostępie do usług (w tym medycznych), edukacji, szkolnictwa wyższego, zabezpieczenia społecznego itd. Te lata to także czas napływu do Polski środków z funduszy europejskich pozwalających na realizację szerokich programów badawczo-edukacyjnych poświęconych równym szansom i włączeniu społecznemu, jak chociażby Barometr Różnorodności Konfederacji Lewiatan z 2013 r. Porównanie wyników wspomnianego badania z analogicznym zrealizowanym dziesięć lat później przez Forum Odpowiedzialnego Biznesu („Zarządzanie różnorodnością w Polsce. Gdzie jesteśmy, dokąd zmierzamy?”) pokazało, że w istocie przez dekadę niewiele się w tym zakresie zmieniło. Zaledwie co druga badana firma znała pojęcie zarządzania różnorodnością, tylko 3 proc. firm posiadało formalny dokument definiujący tę strategię, a 15 proc. wdrażało programy wspierające konkretne grupy pracowników. Niestety, przez lata sytuacja ta nie uległa znaczącej poprawie, co potwierdzają wyniki badania Konfederacji Lewiatan z 2024 r. Jak podkreślono w raporcie, „tematyka DEI jest obecna w wielu polskich firmach, jednak jej wdrażanie jest wciąż ograniczone”.
To tym bardziej niepokojące, że choć początkiem zarządzania różnorodnością jest miejsce pracy, to w istocie jego celem jest wzmacnianie spójności społecznej, więc aktywności organizacji poza jej granice. Kluczowa tutaj jest oferta kierowana do osób klienckich: produkty i usługi, w tym sposób komunikacji z otoczeniem: reklama, sponsoring i budowanie wizerunku marki. Paradoks polega na tym, że właśnie ten obszar rozwija się najwolniej. Pokazuje to realizowane przez FOB cykliczne badanie Diversity IN Check, które od sześciu lat mierzy kompleksowo poziom dojrzałości polskich pracodawców w zakresie DEI. W tym roku, po raz kolejny, do analizowanych obszarów: od procedur i strategii przez programy, budowanie zaangażowania i wskaźniki rezultatów, dołączono blok pytań dotyczących dostępności produktów i usług. Niestety, wypada on najsłabiej spośród wszystkich analizowanych obszarów – ze średnią na poziomie 44 proc. możliwych do uzyskania punktów przy 62 proc. dla całego badania. Jeszcze bardziej alarmujące są odpowiedzi na szczegółowe pytania ostatniego bloku. Tylko ok. 20 proc. organizacji deklaruje, że posiada zasady analizowania produktów i usług pod kątem potrzeb różnych grup odbiorców. Nieco większy odsetek, bo 23 proc., pracodawców deklaruje, że weryfikuje przekazy komunikacyjne pod kątem DEI (a więc systemowo zapobiega szkodliwym stereotypom, wzmacniając równość) i ma do tego dedykowane narzędzie. Zdecydowana większość respondentów badania takich analiz nie prowadzi lub robi to jedynie incydentalnie. Ponad 60 proc. organizacji nigdy nie wskazuje potrzeby uwzględniania zasad DEI w zamawianym produkcie, usłudze, w specyfikacjach przetargowych czy konkursach ofert. Tylko 17 proc. organizacji, tworząc swoją ofertę, deklaruje, że zawsze sprawdza ją pod kątem dostępności dla osób z niepełnosprawnościami, a 25 proc. nie bierze tego aspektu pod uwagę. Jeśli chodzi o osoby nauroatypowe, to podobnie postępuje 58 proc. badanych organizacji.
Dostępność...
Wyobraźmy sobie 70-letnią osobę stojącą przed automatem do odbioru przesyłek. Wie, że paczka czeka właśnie tam, ale nie może zeskanować kodu z aplikacji mobilnej, bo jej nie ma. Telefon służy jej głównie do dzwonienia. Kilka godzin później młody mężczyzna wychodzi ze sklepu, nie robiąc zakupów. Nie dlatego, że nie znalazł potrzebnych produktów. Powodem jest przestrzeń: migające ekrany, głośna muzyka i nieustanne komunikaty o promocjach. Dla większości klientów i klientek to nowoczesny koncept sprzedaży. Dla osoby z nadwrażliwością sensoryczną to miejsce, w którym trudno wytrzymać kilka minut. Jeszcze ktoś inny próbuje dokupić pakiet medyczny dla osoby, z którą od lat tworzy rodzinę. Formularz przewiduje jednak wyłącznie kilka tradycyjnych relacji. System nie odrzuca klienta/klientki, ale nie przewidział, że jego/jej życie wygląda inaczej. Równocześnie żadna z tych osób nie została wykluczona celowo, nikt nie powiedział: „To nie jest produkt dla ciebie”. Każda napotkała bariery, które pojawiły się na etapie założeń i definicji dotyczących użytkowników(-czek) i zostały przeniesione na projektowanie produktu/usługi, skutecznie uniemożliwiając im korzystanie z oferty.
…i włączenie w praktyce
Przez dziesięciolecia dominowało przekonanie, że dobry produkt powinien być uniwersalny, odpowiadając potrzebom jak największej liczby osób. To podejście, zrodzone z przezwyciężania barier fizycznych, przyniosło wiele korzyści. Świat stał się wygodniejszy, bardziej intuicyjny i dostępny. Jednak nawet najlepiej rozumiane projektowanie uniwersalne może nieświadomie utrwalać wykluczenia. Zamiast produktów i usług odpowiadających wyobrażeniom o typowym, „średnim statystycznie” użytkowniku/użytkowniczce warto myśleć o tworzeniu systemu dającego możliwość wyboru i dostosowania do różnych potrzeb. Statystyczny użytkownik/użytkowniczka to mit. Różnimy się wiekiem, sprawnością, doświadczeniami, kompetencjami cyfrowymi, sytuacją rodzinną czy sposobem odbierania bodźców. Niektóre z tych różnic są trwałe, inne pojawiają się tylko na pewnym etapie życia. Rodzic trzymający niemowlę, osoba ze złamaną ręką i człowiek z trwałą niepełnosprawnością mogą mieć dokładnie ten sam problem z otwarciem ciężkich drzwi. Nie chodzi o projektowanie osobnych produktów, lecz o upewnienie się, czy proponowane rozwiązania nie tworzą niewidzialnych barier. To podejście można by określić zasadą „projektuj z ludźmi, a nie dla ludzi”.
Od czerwca 2025 r. obowiązuje w Polsce ustawa wdrażająca Europejski Akt o Dostępności, która nakłada na przedsiębiorstwa obowiązek zapewnienia dostępności wybranych produktów i usług. To bardzo ważny obszar, jednak nie mniej istotne są pytania o to, czy np. reklama wzmacnia stereotypy dotyczące wieku lub płci, czy kampania pokazuje różnorodność rodzin, czy język komunikacji jest zrozumiały dla osób o różnych kompetencjach, czy sklep jest przyjazny dla osób neuroatypowych, czy produkt uwzględnia potrzeby kobiet, seniorów albo opiekunów osób zależnych, a także sytuację ekonomiczną. W badaniu Diversity IN Check widać, że właśnie te kwestie – uwzględnianie różnorodności i wielowymiarowości tożsamości ludzi – tak mocno kształtujące nasze potrzeby, biznes podejmuje najrzadziej. Tylko co trzecia organizacja ma w swojej ofercie produkty i usługi uwzględniające potrzeby osób 50+ (32 proc.) oraz osób neuroatypowych (31 proc.), 36 proc. organizacji uwzględnia potrzeby kobiet, 23 proc. opiekunów dorosłych osób zależnych, a 17 proc. osób ze społeczności LGBT+. Najlepiej w tym aspekcie prezentują się dane dotyczące dostępności dla osób z niepełnosprawnością – tu 61 proc. organizacji deklaruje, że ma taką ofertę oraz rodziców i opiekunów/opiekunek dzieci – 39 proc.
autorzy: Adrianna Lepka, ekspertka badania Diversity IN Check, Forum Odpowiedzialnego Biznesu
Marzena Strzelczak, doradczyni zarządu Forum Odpowiedzialnego Biznesu ds. DEI